Wyjaśnienia Ryszarda Cz. widocznie nie przekonały śledczych. Bo do sądu trafił już wniosek o trzy miesiące aresztu dla niego. Wcześniej lekarz usłyszał zarzuty - prokuratorzy uważają, że wziął dziesięć łapówek.

Ale neurochirurg nie przyznaje się do winy. A tłumaczenia ma ciekawe. Prokuratorom powiedział, że trzy łapówki, które miał przyjąć od pacjentów w poniedziałek, tuż przed zatrzymaniem przez policję, pozostawiono mu "na siłę" na biurku. Zarzekał się. że gdyby miał czas, wpłaciłby je na którąś z fundacji. Lekarz wypiera się wszystkich zarzutów. Podkreśla, że skutecznie opierał się sugestiom pacjentów.

Ryszard Cz. wpadł w ręce policji w poniedziałek po południu. W jego gabinecie mundurowi znaleźli duże pieniądze, które miał dopiero co dostać od pacjentów. Dwie osoby przyznały się, że wręczyły łapówki. Lekarzowi grozi osiem lat więzienia.