- Uważam, że izraelski premier Netanjahu wykazał się naprawdę niesamowitą umiejętnością manipulowania prezydentem Stanów Zjednoczonych. Myślę, że Netanjahu doskonale wiedział, że sprawy potoczą się w ten sposób i właśnie tego chciał, ponieważ w pewnym sensie Izrael od 8 października (2023 roku) podsyca stan permanentnej wojny na Bliskim Wschodzie - powiedziała Tocci w rozmowie z PAP.

7 października 2023 roku palestyński Hamas zaatakował południe Izraela zabijając ok. 1200 osób, a dzień później w odwecie Izrael najechał Strefę Gazy.

Gomart ocenił, że "nie widzi wyjścia z wojny" USA i Izraela z Iranem. - To, co widzę, to zmiana długoterminowych celów. Dla Izraela rozumowanie jest następujące: jeśli niszczymy program nuklearny (Iranu - PAP), to doprowadzamy do zmiany reżimu. Precedensem ma być zniszczenie irackiego programu nuklearnego na początku lat 80. i syryjskiego w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Jest to fundamentalny cel, do którego dąży Benjamin Netanjahu od kilkudziesięciu lat - tłumaczył dyrektor IFRI w rozmowie z PAP.

Tocci oceniła, że prezydent Trump najprawdopodobniej nie zapoznaje się z raportami swoich służb wywiadowczych. Zapewniła, że je "otrzymuje, ale to jego własny wybór, że nie chce się z nimi zapoznawać".

Zdaniem dyrektorki IAI, kolejnym czynnikiem, który wpłynął na Trumpa przy podejmowaniu decyzji o ataku na Iran było przekonanie, że "tak zwany sukces w Wenezueli da się łatwo powtórzyć w Iranie". W jej ocenie jest to wynik braku zaznajomienia się z danymi wywiadowczymi o sytuacji w Iranie.

Reklama

Odnosząc się do celów długoterminowych USA w wojnie z Iranem, Gomart oświadczył, że są one inne niż Izraela. Cele USA zmieniają się, nie sposób ich zdefiniować, bo "Biały Dom przedstawia swoje cele w niejasny sposób". Według szefa IFRI zmiana strategii w Białym Domu jest "prawdopodobnie skutkiem rosnącej presji politycznej i gospodarczej", aby ograniczyć wydatki.

Koszty prowadzenia wojny z Iranem tylko w ciągu pierwszego tygodnia wyniosły ok. 11 mld dolarów. Po rozpoczęciu kampanii zbrojnej administracja USA zaczęła przygotowywać prośbę do Kongresu o dodatkowe środki na operację. Zdaniem mediów, Pentagon chce uzyskać 200 mld dolarów.

Odnosząc się do widma kryzysu energetycznego spowodowanego wojną na Bliskim Wschodzie, Tocci zwróciła uwagę na Hiszpanię jako na kraj, który właściwie reaguje na zaistniałą sytuację.

- Sądzę, że (...) Hiszpania jest wzorem do naśladowania w kwestiach energetycznych. Dlaczego Hiszpania nie odczuwa skutków tego kryzysu tak bardzo jak inne kraje? Ponieważ jest bardziej zaawansowana niż jakikolwiek inny kraj w transformacji energetycznej. Co oznacza, że w jej miksie energetycznym odnawialne źródła energii mają znacznie większy udział, co sprawia, że nie odczuwa ona tak bardzo skutków wzrostu cen paliw kopalnych - wyjaśniła Tocci.

Hiszpański rząd podjął w środę decyzję o zwiększeniu o 12 proc. dostaw gazu z Algierii. Włochy także zacieśniły współpracę z Algierią, aby zwiększyć dostawy gazu, co oświadczyła w środę szefowa włoskiego rządu Giorgia Meloni podczas wizyty w Algierze.

Gomart nawiązał do Stanów Zjednoczonych i Rosji, mówiąc, że istnieją pomiędzy nimi podobieństwa, ponieważ są producentami ropy i gazu. Dlatego zarówno Moskwa jak i Waszyngton potrzebują dalej funkcjonować w "konkretnej międzynarodowej polityce gospodarczej, zorientowanej przez następne kilka lat w dużym stopniu wciąż na paliwa kopalne".