Sparaliżowany od 14 lat Janusz Świtaj w liście do śląskiego oddziału NFZ na kilkunastu stronach prosił o pomoc. Pytał między innymi o to, na jaką opiekę może liczyć. Czy na rehabilitację w ośrodku w Reptach będzie mógł zabrać rodziców - pisze DZIENNIK.
Mimo że kilkadziesiąt godzin pracował nad swoim pismem do NFZ, od urzędników nadeszło zdawkowych kilka zdań. Nie było w nich słowa odpowiedzi na zadane przez
Janusza Świtaja pytania. Napisane było za to, że Fundusz nie pomoże mężczyźnie. Pod urzędowym stwierdzeniem "nie widzimy możliwości ..." podpisał się dyrektor
śląskiego oddziału.
Sławomir Cichy: Jest pan podpisany pod pismem do Janusza Świtaja. Czytał pan w ogóle list z Jastrzębia Zdroju?
Marek Szczewczyk: Czytałem. Ale doszło do jakiegoś wielkiego nieporozumienia.
Nieporozumienia? Chory zadaje pięć konkretnych pytań, a dostaje odpowiedź, która jest nie na temat. W dodatku w formie gotowego wzoru. Jak pana zdaniem musi się czuć?
Proszę mi wierzyć, że sam byłem zaskoczony tym, co przeczytałem w piątek w DZIENNIKU. Do pacjentów podchodzimy z należytą atencją. Każda sprawa jest dla nas indywidualna, nie ma mowy o odfajkowaniu tematu.
Świtaj czyje się zlekceważony i trudno mu się dziwić. To dla niego był naprawdę wielki wysiłek. Ile panu zajęło wklejenie tych kilku zdań? 5 minut?
Pan Świtaj dostał od nas odpowiedź na pismo dotyczące pielęgniarki. Pismo było przekazane za pośrednictwem wojewody, bo taką drogą do nas przyszło. Taką korespondencję prowadzimy od dawna i to był element wymiany informacji. Czasem bezwład czasowy powoduje niestety takie nieporozumienia. Chcę za to przeprosić. Podkreślam jednak jeszcze raz. Moje pismo nie miało nic wspólnego z pytaniami w sprawie rehabilitacji w Reptach. Nieszczęśliwie to nasze kolejne z rzędu pismo, zostało potraktowane jako odpowiedź na zupełnie inne pytania. W piątek w skrzynce Janusz Świtaj powinien znaleźć obszerne wyjaśnienia, które przygotowujemy. Chociaż podtrzymuję twierdzenie, że 24-godzinna opieka nie jest możliwa. To dla nas 4,5 etatu, którego nie mamy. Propozycja, by pielęgniarka przychodziła do pana Janusza na 3 godziny dziennie, nie została przez pacjenta przyjęta.
Ale przecież nie powie mi pan, że taniej byłoby utrzymać Świtaja na OIOM-ie w szpitalu? Wysiłek rodziny, która wyręcza państwo powinno być jakoś docenione.
Problem w tym, że rzeczywiście jego pobyt w domu z wizytami pielęgniarki w obecnym wymiarze i pobyt w szpitalu całodobowo to porównywalne koszty. Na poziomie 100 - 120 zł dziennie.
Przejdźmy do konkretów. Co znajdzie się w odpowiedzi na pytania, które zadał Janusz Świtaj? Czy będzie mógł do Rept zabrać rodziców?
Nie ma takiej możliwości. To dotyczy wszystkich chorych, również dzieci. Zresztą pomysł wyjazdu na rehabilitację wyszedł od pana Świtaja. Prosił wojewodę, żeby znaleźć sposób na odciążenie choć na kilka tygodni rodziców, by też mieli "urlop" od niego. Również sam zaproponował wyjazd do Ośrodka Rehabilitacyjnego w Reptach. Dlaczego nagle zmienił zdanie, nie wiem, ale warunkiem wyjazdu do Rept jest pozostawienie rodziców w domu. To nieodwołalna decyzja.
Marek Szewczyk jest dyrektorem Oddziału NFZ w Katowicach.
Sławomir Cichy: Jest pan podpisany pod pismem do Janusza Świtaja. Czytał pan w ogóle list z Jastrzębia Zdroju?
Marek Szczewczyk: Czytałem. Ale doszło do jakiegoś wielkiego nieporozumienia.
Nieporozumienia? Chory zadaje pięć konkretnych pytań, a dostaje odpowiedź, która jest nie na temat. W dodatku w formie gotowego wzoru. Jak pana zdaniem musi się czuć?
Proszę mi wierzyć, że sam byłem zaskoczony tym, co przeczytałem w piątek w DZIENNIKU. Do pacjentów podchodzimy z należytą atencją. Każda sprawa jest dla nas indywidualna, nie ma mowy o odfajkowaniu tematu.
Świtaj czyje się zlekceważony i trudno mu się dziwić. To dla niego był naprawdę wielki wysiłek. Ile panu zajęło wklejenie tych kilku zdań? 5 minut?
Pan Świtaj dostał od nas odpowiedź na pismo dotyczące pielęgniarki. Pismo było przekazane za pośrednictwem wojewody, bo taką drogą do nas przyszło. Taką korespondencję prowadzimy od dawna i to był element wymiany informacji. Czasem bezwład czasowy powoduje niestety takie nieporozumienia. Chcę za to przeprosić. Podkreślam jednak jeszcze raz. Moje pismo nie miało nic wspólnego z pytaniami w sprawie rehabilitacji w Reptach. Nieszczęśliwie to nasze kolejne z rzędu pismo, zostało potraktowane jako odpowiedź na zupełnie inne pytania. W piątek w skrzynce Janusz Świtaj powinien znaleźć obszerne wyjaśnienia, które przygotowujemy. Chociaż podtrzymuję twierdzenie, że 24-godzinna opieka nie jest możliwa. To dla nas 4,5 etatu, którego nie mamy. Propozycja, by pielęgniarka przychodziła do pana Janusza na 3 godziny dziennie, nie została przez pacjenta przyjęta.
Ale przecież nie powie mi pan, że taniej byłoby utrzymać Świtaja na OIOM-ie w szpitalu? Wysiłek rodziny, która wyręcza państwo powinno być jakoś docenione.
Problem w tym, że rzeczywiście jego pobyt w domu z wizytami pielęgniarki w obecnym wymiarze i pobyt w szpitalu całodobowo to porównywalne koszty. Na poziomie 100 - 120 zł dziennie.
Przejdźmy do konkretów. Co znajdzie się w odpowiedzi na pytania, które zadał Janusz Świtaj? Czy będzie mógł do Rept zabrać rodziców?
Nie ma takiej możliwości. To dotyczy wszystkich chorych, również dzieci. Zresztą pomysł wyjazdu na rehabilitację wyszedł od pana Świtaja. Prosił wojewodę, żeby znaleźć sposób na odciążenie choć na kilka tygodni rodziców, by też mieli "urlop" od niego. Również sam zaproponował wyjazd do Ośrodka Rehabilitacyjnego w Reptach. Dlaczego nagle zmienił zdanie, nie wiem, ale warunkiem wyjazdu do Rept jest pozostawienie rodziców w domu. To nieodwołalna decyzja.
Marek Szewczyk jest dyrektorem Oddziału NFZ w Katowicach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl