Wiechecki uznał, że trzeba coś zrobić, gdy dowiedział się, że kolejna pracownica jest w ciąży. Według ministra, przyszłe mamy bardzo dobrze znają się na swojej pracy i lepiej byłoby, gdyby miały możliwość wcześniejszego do niej powrotu - pisze "Życie Warszawy".
Wiechecki chce więc otworzyć na terenie ministerstwa miniprzedszkole. "To będzie kilka łóżeczek, lampek, stolików i zabawki" - ujawnia minister.
Urządzenie przedszkola ma kosztować ok. 10 tys. zł. Na opiekunkę mają zrzucić się same pracownice. Będąca w ciąży szefowa sekretariatu ministra, Rita Tomaszewska, przyznaje, że chętnie skorzysta z ministerialnego przedszkola. "Szybciej wrócę do pracy. Będę mogła dłużej karmić, bo do pokoju obok będę miała bliżej niż do mieszkania na Ursynowie" - mówi Tomaszewska "Życiu Warszawy".
Na razie Ministerstwo Gospodarki Morskiej mieści się w kilku budynkach. Minister Wiechecki liczy na to, że do lipca jego resort znajdzie się w jednym budynku. Właśnie wtedy polityk ma zamiar stworzyć przedszkole dla dzieci swoich pracownic.
Sam minister na razie nie ma dzieci, ale... "niedługo to się może zmienić" - wyjawił z tajemniczym uśmiechem.