Dziennik Gazeta Prawana logo

Wrocław zdał egzamin

13 października 2007, 15:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Skończyła się wizytacja Wrocławia przez organizatorów Światowej Wystawy EXPO. Przedstawiciele Międzynarodowego Biura Wystaw (BIE) byli w Polsce 6 dni. Oficjalnie delegaci milczą jak zaklęci i nie chcą powiedzieć, czy nadajemy się na gospodarza imprezy - pisze DZIENNIK.
"Podobało mi się, że przy tak dużym i poważnym projekcie Polacy zachowali jednak poczucie humoru. To doskonale wpisuje się w wasz temat <Kultura czasu wolnego>" - przekonuje z uśmiechem Carmen Sylvain, przewodnicząca misji weryfikacyjnej i delegatka Kanady.

DZIENNIKOWI opowiedziała nawet dowcip, który najbardziej ją rozbawił: "Francuz z Paryża jedzie do Moskwy, a Rosjanin z Moskwy jedzie do Paryża. Spotykają się w Warszawie. I co? Francuz myśli, że jest w Moskwie, a Rosjanin, że już dotarł do Paryża" - opowiada ze śmiechem szefowa misji.

Dziennikarze żartowali także, że kartą przetargową Polski będą piękne kobiety: "To prawda, Polki to prawdopodobnie najpiękniejsze kobiety na świecie. Już na lotnisku zauważyłem, że wszystkie, bez względu na wiek, mają w sobie to <coś>. Do tego są bardzo inteligentne, pracowite i doskonale znają się na tym, co robią" - zachwalał Vincente González Loscertales, sekretarz generalny BIE, który wprawdzie nie weźmie udziału w wyborze gospodarza Expo 2012, ale jego zdanie jest bardzo istotne.

Delegaci podkreślają, że nie wolno im mówić o tym, jak ocenią pobyt w Polsce. "Spędziwszy trochę czasu we Wrocławiu, zrozumieliśmy, dlaczego temat Expo dobrze pasuje i świetnie łączy się z historią i kulturą miasta. Stwierdziliśmy też, że tereny są bezpieczne i dobrze położone pod względem infrastruktury. Widzieliśmy bardzo dobrze rozwinięte obiekty hotelowe i projekty, w tym plany połączeń kolejowych i drogowych" - uchyla rąbka tajemnicy Sylvain.

Każdy z krajów zrzeszonych w BIE oceni, jak projekt jest z nim powiązany, a potem oceni, który z nich daje szansę, aby jak najlepiej się zaprezentować, przedstawić swoje osiągnięcia i wkład do tematu. "Wszystkie projekty są bardzo interesujące i nośne międzynarodowo. Ale nie można takiego Tangeru, czyli średniej wielkości miasta w rozwijającym się kraju, porównać z o wiele mniejszym miastem w silnie uprzemysłowionej Korei. Tak samo ciężko jest porównać Koreę i Polskę" - unika odpowiedzi na pytania o szansę Polski przewodnicząca misji BIE.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj