Do tej pory ich żądania pozostawały bez echa. Ale miarka się przebrała, kiedy jeden z manewrujących nad osiedlem F-16 poleciał tak nisko, że zahaczył o linię wysokiego napięcia i zerwał ją. Ludzie zostali bez prądu. Wtedy wystąpili do prokuratury, by ta zbadała, czy piloci nie łamią prawa, latając tak nisko nad miastem.
Czy jednak coś zdziałają? W pojedynkę mogą mieć problem. Powołali więc do życia stowarzyszenie "Ekologiczne Marlewo", by w ich imieniu walczyło z wojskiem.
Domagają się przeniesienia lotniska w inne miejsce. Żądają też odszkodowania dla mieszkańców żyjących najbliżej pasa startowego. Natomiast w nocy oraz weekendy i święta chcą wprowadzić zakaz lotów. Jeśli władze lotniska i wojsko próśb nie wysłuchają, zapowiadają, że sprawa o odszkodowania trafi do sądu.