W szpitalu w Piekarach lekarze przyjmują tylko dzieci i pacjentów z nowotworami kości. Dla premiera zrobili jednak wyjątek. Związkowcy nie widzą w tym nic dziwnego. "To przecież premier. On i parę innych osób w państwie może liczyć na specjalne traktowanie" - wyznaje "Życiu Warszawy" Maciej Niwiński, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na Śląsku.
Podobnie uważa szef związku zawodowego w Szpitalu Urazowym, Marcin Grabowski: "Premier nie jest normalnym pacjentem i nie czeka w kolejce jak wszyscy inni" - twierdzi Grabowski.
W placówce nikt nie chciał oficjalnie potwierdzić tej wizyty. Być może miała zostać utrzymana w tajemnicy - tak jak poprzednia, kiedy renomowaną piekarską urazówkę polecił premierowi wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.