WOJCIECH ŁASKARZEWSKI: Jak dowództwo polskiej armii zareagowało na zdjęcia przedstawiające zabawy z bronią?
SŁAWOMIR LEWANDOWSKI: Dostaliśmy informację jeszcze przed opublikowaniem tych fotografii. Natychmiast wszczęliśmy procedury, które pozwolą ustalić sprawców. Na takie zachowania w
wojsku nie ma miejsca. Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Nie tylko popełniają przestępstwo, ale też szkodzą wizerunkowi armii.
Kilka miesięcy temu Wrocław, teraz Lublin. Może nadzór nad młodymi żołnierzami jest niewystarczający?
Patologii nie da się całkowicie wyeliminować. Takie sytuacje mogły zdarzyć się wszędzie. Przełożony nie jest w stanie non stop kontrolować i patrzeć na ręce każdemu żołnierzowi. W
Lublinie dowództwo postąpiło prawidłowo. Natychmiast powiadomiło Żandarmerię Wojskową. Jeśli okaże się, że przełożeni wiedzieli, że taki przypadek miał miejsce w jednostce i nic z tym
nie zrobili, także wobec nich zostaną wyciągnięte konsekwencje dyscyplinarne.
Skąd biorą się takie zachowania wśród młodych żołnierzy?
Może to głupia zabawa, chęć popisania się. Ale niewykluczone, że także prowokacja. Możliwe, że zdjęcia zostały zaaranżowane i przekazane mediom, aby zaszkodzić kadrze z jednostki.