Na czele komisji śledczych stał szwajcarski senator, Dick Marty. To właśnie on przygotował raport, w którym jednoznacznie pisze: prezydenci Polski i Rumunii wiedzieli o tajnych operacjach, jakie CIA przeprowadzała na terytoriach ich krajów.
Ale, jego zdaniem, nie tylko Aleksander Kwaśniewski wiedział o więzieniach i i godził się na ich działanie. Na liście "dobrze poinformowanych" znaleźli się także: były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marek Siwiec, były minister obrony Jerzy Szmajdziński i były szef WSI Marek Dukaczewski.
Raport zna już Komisja Europejska - na jej reakcję nie trzeba było długo czekać. Wezwała ona Polskę i Rumunię, by jak najszybciej przeprowadziły śledztwo w tej sprawie. "Ma to wyjaśnić prawdę, niezależnie od tego, jaka by ona nie była" - powiedział rzecznik komisarza UE Franco Frattiniego. A co na to Polska? Nasze MSZ powtarza swoje stanowisko - w Polsce nie było tajnych więzień CIA.
"Nie" mówi także Aleksander Kwaśniewski. W rozmowie z TVP3 odpierał wszystkie zarzuty Rady Europy. "Zaprzeczam, jakoby w Polsce były jakiekolwiek tajne więzienia CIA i żebym cokolwiek w tej mierze aprobował, czy rozmawiał na ten temat" - zapewniał były prezydent.
Rada Europy: W Polsce przesłuchiwano terrorystów
Według Marty'ego, w Polsce przesłuchiwano m.in. ośmiu wysokich rangą działaczy Al-Kaidy, w tym Abu Zubajdę, bliskiego współpracownika Osamy bin Ladena, i Chalida Szejka Mohammeda - organizatora zamachów na Nowy Jork z 11 września 2001 roku.
Dick Marty oświadczył, że już w 2001 r. Stany Zjednoczone i NATO podpisały tajne porozumienie, pozwalające amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) na więzienie w Europie osób podejrzewanych o terroryzm.
Jakie dowody znaleźli śledczy z Rady Europy? Tego nie wiadomo. Marty zdradził jedynie w wywiadzie dla francuskiego "Le Figaro", że są dowody na to, iż samoloty z więźniami CIA lądowały na lotnisku w Szymanach na Mazurach. Jeńców podobno przetrzymywano w ośrodku szkolenia wywiadu w Starych Kiejkutach.
"Zdobyte szczegóły planu CIA, dotyczące przetrzymywania i przesłuchiwania więźniów poza granicami USA, dowodzą, że Waszyngton w arogancki sposób narzucił Europie walkę z terroryzmem, pozbawioną jakichkolwiek reguł prawnych" - mówi Marty. Tłumaczy, że bazami zajmowało się wyłącznie CIA - miejscowa obsługa praktycznie nie miała kontaktu z więźniami i zajmowała się tylko organizowaniem działania więzień.
Ale od rady Europy oberwało się także innym krajom. Marty oskarża je o utrudnianie śledztwa. "Niektóre rządy krajów europejskich utrudniały poszukiwania prawdy i wciąż to robią, odwołując się do koncepcji <tajemnicy państwowej> - podkreślił sprawozdawca RE. I dodał, że na myśli ma przede wszystkim Włochy i Niemcy.
Dowody czy plotki?
Ale niektórzy twierdzą, że szwajcarski senator opiera się jedynie na plotkach. Co więcej, w pierwszym raporcie RE o tajnych więzieniach Marty nie zamieścił żadnych dowodów, które potwierdzałyby, że tajne więzienia istniały. Jednak senator zapewnia, że teraz będzie inaczej.
O osławionych tajnych więzieniach CIA zrobiło się głośno pod koniec 2005 roku, kiedy organizacje obrony praw człowieka zaczęły bić na alarm, że CIA ma w Europie Wschodniej bazy, gdzie przetrzymuje podejrzanych o terroryzm. Więzienia miały się znajdować przede wszystkim w Polsce i Rumunii. Rządy obu krajów stanowczo temu zaprzeczyły. Sprawę badała specjalna komisja Parlamentu Europejskiego, która nie znalazła dowodów, że więzienia w Polsce rzeczywiście istniały.