Dziennik Gazeta Prawana logo

Wirtualne łzy na wirtualnym cmentarzu

13 października 2007, 15:53
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Kilka lat temu nikt o nich nie słyszał, a dziś dynamiką rozwoju dorównują wielkim portalom społecznościowym, takim jak MySpace czy Facebook. Wokół internetowych cmentarzy tworzy się społeczność całkiem obcych sobie ludzi, którzy opłakują śmierć kompletnie nieznanego sobie człowieka.

"Gone too soon" (Zbyt wcześnie odeszli) to najszybciej rozwijający się e-cmentarz w Wielkiej Brytanii. Jeszcze rok temu było tam jedynie 500 wpisów kondolencyjnych, a dziś już ponad 10 tysięcy - pisze "Rzeczpospolita".

Tego typu strony zawdzięczają swoją popularność przede wszystkim temu, że więzi w realnym świecie coraz bardziej zanikają i trzeba szukać ich w internecie. Pewna Brytyjka, której syn popełnił samobójstwo, podpalając się na plaży, twierdzi, że taka terapia jej pomaga. "Czułam się opuszczona. Ale gdy zrobiłam synowi wirtualny nagrobek, odwiedziło go 4 tysiące osób. Nie wyobrażam sobie takiego odzewu w prawdziwym świecie" - wyznaje Sheila Rothwell.

Na wirtualnym cmentarzu można jednocześnie zbijać fortunę. Według brytyjskiego dziennika "The Independent", strona "Gone too soon" została założona przez biznesmena i dziś przypomina bardziej internetowe forum lub czat. Kilka tygodni temu internauci zaczęli się z tego portalu masowo wycofywać z powodu "odrażających reklam".

Powodem były sponsorowane linki jako część kondolencji. Jeden z nich "opłakujący" śmierć chłopca o imieniu Ryan, był w rzeczywistości reklamą linii lotniczych Ryanair, a nekrolog niejakiego Wattsa zachęcał do kupna żarówek. Reklamy już zniknęły, ale właściciel wirtualnego cmentarza wpadł na inny pomysł: każda rodzina, która sprzeda swoją tragiczną historię, dostanie 500 funtów - pisze "Rzeczpospolita".

Kilka wirtualnych cmentarzy funkcjonuje także w naszym kraju. Jest nawet taki, gdzie można wylewać wirtualne łzy nad wirtualnym grobem ukochanego psa lub kota.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj