Zwrócił im tylko uwagę, by nie demolowali własności wypożyczalni koszy w Kołobrzegu. A trzech mężczyzn skatowało na śmierć bezbronnego pracownika plażowej wypożyczalni. Kopali go po całym ciele, skakali po głowie. Tłumaczą, że zabili przypadkiem, bo byli pod wpływem alkoholu i narkotyków.
Zamordowany Paweł I. zostawił ciężarną narzeczoną, a tragicznego dnia obchodził urodziny. Skończył właśnie 32 lata - pisze "Fakt".
"Jak co dzień wieczorem razem ze swoim kolegą Tomkiem zaczął przenosić kosze za ogrodzenie. Nagle okazało się, że w jednym z nich siedzi trójka podpitych młodych mężczyzn. Paweł podszedł do nich i poprosił, by opuścili kosz. Przy okazji okazało się, że zajmowany przez nich kosz jest uszkodzony. Paweł I. zażądał zapłaty za zniszczenia. - pisze "Fakt".
Mężczyźni byli agresywni i mu grozili. Powiedział, że wezwie policję. W tym momencie rzucili się na niego. Zaczęli okładać pięściami i kopać po całym ciele. "Już pierwszy cios był tak silny, że powalił ofiarę na ziemię" - pisze "Fakt". Oprawcy nie odpuścili jednak - kopali i skakali po leżącym Pawle nawet wtedy, gdy już przestał się ruszać.
"Gdy zobaczyłem, co się dzieje, pobiegłem Pawłowi na ratunek" - opowiada Tomasz Matysek, drugi pracownik wypożyczalni. "Zacząłem psikać gazem. Jeden z napastników uciekł, ale pozostali jeszcze przez kilka chwili kopali leżącego Pawła. Był cały siny. Zalany krwią" - dodaje.
Napastnicy w końcu uciekli. Tomasz próbował pomóc leżącemu Pawłowi. Jednak na wszelką pomoc było już za późno. Paweł zmarł. Po kilku chwilach na plaży pojawili się policjanci. Kilkadziesiąt minut później mundurowi kilka ulic od miejsca tragedii zatrzymali trzech młodych mężczyzn podejrzanych o napad.
Zatrzymani to Konrad S., Tomasz B. i Michał K. - wszyscy mają po 20 lat. Mieszkają na jednej ulicy w centrum Kołobrzegu. Dotąd nie byli karani. Konrad S. studiuje we Wrocławiu. Pozostali nigdzie nie pracują, ale mają w swoim środowisku dobrą opinię. Policjantom oświadczyli, że zabili... niechcący. Niechcący, ponieważ podczas gdy katowali swoją ofiarę, byli pod wpływem narkotyków i alkoholu.
Grozi im dożywocie. Prokurator zakwalifikował ich czyn nie jako pobicie ze skutkiem śmiertelnym, lecz zabójstwo. "Ich rodzice już wynajęli adwokatów i uważają, że nazywanie ich synów mordercami jest skandalem" - pisze "Fakt".
"Jak co dzień wieczorem razem ze swoim kolegą Tomkiem zaczął przenosić kosze za ogrodzenie. Nagle okazało się, że w jednym z nich siedzi trójka podpitych młodych mężczyzn. Paweł podszedł do nich i poprosił, by opuścili kosz. Przy okazji okazało się, że zajmowany przez nich kosz jest uszkodzony. Paweł I. zażądał zapłaty za zniszczenia. - pisze "Fakt".
Mężczyźni byli agresywni i mu grozili. Powiedział, że wezwie policję. W tym momencie rzucili się na niego. Zaczęli okładać pięściami i kopać po całym ciele. "Już pierwszy cios był tak silny, że powalił ofiarę na ziemię" - pisze "Fakt". Oprawcy nie odpuścili jednak - kopali i skakali po leżącym Pawle nawet wtedy, gdy już przestał się ruszać.
"Gdy zobaczyłem, co się dzieje, pobiegłem Pawłowi na ratunek" - opowiada Tomasz Matysek, drugi pracownik wypożyczalni. "Zacząłem psikać gazem. Jeden z napastników uciekł, ale pozostali jeszcze przez kilka chwili kopali leżącego Pawła. Był cały siny. Zalany krwią" - dodaje.
Napastnicy w końcu uciekli. Tomasz próbował pomóc leżącemu Pawłowi. Jednak na wszelką pomoc było już za późno. Paweł zmarł. Po kilku chwilach na plaży pojawili się policjanci. Kilkadziesiąt minut później mundurowi kilka ulic od miejsca tragedii zatrzymali trzech młodych mężczyzn podejrzanych o napad.
Zatrzymani to Konrad S., Tomasz B. i Michał K. - wszyscy mają po 20 lat. Mieszkają na jednej ulicy w centrum Kołobrzegu. Dotąd nie byli karani. Konrad S. studiuje we Wrocławiu. Pozostali nigdzie nie pracują, ale mają w swoim środowisku dobrą opinię. Policjantom oświadczyli, że zabili... niechcący. Niechcący, ponieważ podczas gdy katowali swoją ofiarę, byli pod wpływem narkotyków i alkoholu.
Grozi im dożywocie. Prokurator zakwalifikował ich czyn nie jako pobicie ze skutkiem śmiertelnym, lecz zabójstwo. "Ich rodzice już wynajęli adwokatów i uważają, że nazywanie ich synów mordercami jest skandalem" - pisze "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|