Dwa miliony złotych - taką karę nałożył na Telekomunikację Polską Urząd Komunikacji Elektronicznej. Wszystko przez to, że mieszkańcy Białegostoku nie mogli przez awarię centrali przez 1,5 godziny dodzwonić się pod numery alarmowe, nawet gdy w jednej z podbiałostockich wsi wybuchł groźny pożar. A firma powinna zapewnić tę usługę przez całą dobę. Za darmo.
Według UKE, każdy operator powinien zapewnić non stop łączność z ratownikami, w dodatku bezpłatnie, a przez marcową awarię centrali telefonicznej w Białymstoku ludzie nie mogli wzywać pomocy. Telekomunikacja nie wprowadziła jednak żadnej łączności zastępczej. Stąd właśnie dwumilionowa kara.
W Rumiejkach zapaliły się zbiorniki z paliwem. Przerażeni mieszkańcy, widząc słupy ognia, próbowali wezwać straż pożarną. Ale telefony milczały. W końcu jakimś cudem udało się przywołać pomoc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|