Miller, który przewodniczy polskiej komisji ds. badania wypadków lotniczych, ocenił, że komisja nie tyle "dotarła do ściany" co do "istotnych przeszkód w kontynuowaniu badań".

Reklama

Według Millera Edmund Klich, przedstawiciel RP akredytowany przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK), wystosował w tej sprawie list do przewodniczącej MAK Tatiany Anodiny.

"Jestem po piątkowej rozmowie z panem Edmundem Klichem (...) poinformował mnie o treści swego wystąpienia (...) uznał, że jego uprawnienia są nie w pełni respektowane" - poinformował szef MSWiA. O treści pisma E. Klicha informować nie chciał. Sam Klich w rozmowie z PAP odmówił jakichkolwiek komentarzy na temat swego wystąpienia. "Przez dwa tygodnie jestem na urlopie" - dodał jedynie.



Miller niezależnie od tego prowadzi swoją własną korespondencję z MAK. "Wystąpiłem kilka tygodni temu jako szef komisji z listą dokumentów, na których komisji zależy. Na razie rzeczywiście odpowiedzi nie mamy, ale znając zawiłe procedury, obowiązujące w Federacji Rosyjskiej traktuję to na razie jako tylko i wyłącznie przewlekłość proceduralną" - ocenił.

Według niego te kwestie, które dotyczyły badania samolotu, przygotowania przelotu do Smoleńska 10 kwietnia, czy przygotowania pilotów i spraw, które po polskiej stronie są łatwe do udokumentowania - komisja ma "praktycznie na ukończeniu". Natomiast co do wątków sprawy, które wymagają zapoznania się z dokumentami rosyjskimi, według Millera ta część badania nie może być zakończona. "Mamy luki w tej dokumentacji na tyle istotne, że członkowie komisji nie chcą wydać ostatecznego werdyktu" - podkreślił.

"Stenogram, kopie zapisu rejestratorów, te dokumenty otrzymaliśmy też nie następnego dnia po naszym wniosku. W związku z tym na razie zachowujemy spokój i czekamy na te dokumenty" - uspokajał.

Także Naczelna Prokuratura Wojskowa zapewnia, że mimo braku wielu dokumentów z Rosji (o które zwróciła się w pięciu wnioskach o pomoc prawną) nadal ma wiele do zrobienia w prowadzonym śledztwie ws. katastrofy. "Każdego dnia realizowane są różne czynności" - zapewnia rzecznik NPW płk Zbigniew Rzepa.



Strona polska będzie oczekiwała informacji i wyjaśnienia, jakiego typu powody utrudniają stronie rosyjskiej przekazywanie stosownych dokumentów - zapowiedział z kolei premier Donald Tusk, pytany o śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej.

"Rzadko kiedy spotykamy się z kategorycznymi odmowami, natomiast niektórych dokumentów jak nie ma tak nie ma i dlatego Edmund Klich zdecydował się na tę korespondencję" - powiedział Tusk.

"Jestem przekonany, że w najbliższych dniach będzie potrzebna wizyta Millera w Moskwie. "Jeśli miałoby się okazać, że przydatna i pożądana byłaby także moja bezpośrednia rozmowa z szefami rosyjskiego rządu czy z prezydentem, to oczywiście będę także do dyspozycji" - powiedział Tusk.



Prokuratura szykuje kolejny, szósty wniosek do Rosji o pomoc prawną. Termin jego sporządzenia nie jest znany. Płk Rzepa przyznał, że w tym wniosku jest uwzględniona kwestia zabezpieczenia przez Rosjan wraku rozbitego samolotu przed możliwością jego zniszczenia z powodów atmosferycznych (umieszczenie w hangarze lub rozbicie nad nim namiotu) - o czym w zeszłym tygodniu mówił Prokurator Generalny Andrzej Seremet.

O sprowadzenie do Polski wraku samolotu prokuratura zwracała się już we wcześniejszych wnioskach, ale wiadomo, że także rosyjscy eksperci chcą przebadać te szczątki maszyny.

Reklama

Według Macieja Kujawskiego z biura prasowego Prokuratury Generalnej, kontakty kierownictwa polskiej i rosyjskiej prokuratury są utrzymywane "na bieżąco". "Wykorzystujemy sformalizowane i nieformalne możliwości" - zapewnił. W przyspieszeniu współpracy mają pomóc kontakty drogą dyplomatyczną i rozmowy telefoniczne między Seremetem a jego rosyjskim odpowiednikiem Jurijem Czajką oraz zastępcą czajki Aleksandrem Zwiagincewem.

"GW" napisała w poniedziałek, że Rosja opóźnia udzielanie polskiej prokuraturze i komisji badania wypadków lotniczych informacji dotyczących przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jak oceniono, początkowo współpraca przebiegała poprawnie. Dziś polska prokuratura i polska komisja doszły do ściany, a bez materiałów z Rosji nie są w stanie pójść dalej.