Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmarła kobieta i jej nienarodzone dzieci. Lekarze przed sąd

8 września 2010, 12:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Matka z HIV - poród w szpitalu
Matka z HIV - poród w szpitalu/Inne
Dwaj znani poznańscy ginekolodzy stanęli w środę przed sądem, oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci pacjentki i jej dwóch płodów. Lekarze nie przyznają się do winy.

W listopadzie 2006 roku 20-letnia Karolina M., będąc w szóstym miesiącu ciąży, trafiła do powiatowego szpitala w Słupcy (wielkopolskie) z poważną chorobą. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia została przewieziona do poznańskiej kliniki ginekologiczno-położniczej Akademii Medycznej.

Podczas pobytu w szpitalu obumarł pierwszy z płodów. Lekarze stwierdzili, że martwy płód nie zagraża życiu drugiego oraz matki i nie wykonali zabiegu cesarskiego cięcia. Po obumarciu drugiego płodu, kiedy znacznie pogorszył się stan zdrowia 20-latki, podczas jej reanimacji wykonano zabieg wydobycia płodów, ale nie udało się kobiety uratować. Zmarła trzy dni po przyjęciu do kliniki.

Prof. Krzysztof D. i dr Arkadiusz B. zostali oskarżeni o narażenie na utratę życia i zdrowia oraz spowodowanie nieumyślnej śmierci Karoliny M. i dwóch płodów. Grozi im do pięciu lat więzienia.

Według opinii biegłych, lekarze z Poznania dopuścili się wielu uchybień. Nie wykonali na przykład specjalistycznych badań, które dostarczyłyby informacji o faktycznym stanie zdrowia pacjentki, w tym podstawowego badania USG, nie zdecydowali się też w porę na wykonanie cesarskiego cięcia.

Obaj oskarżeni nie przyznają się do winy i nie chcą składać wyjaśnień przed sądem. Profesor Krzysztof D. podważył w swoich wyjaśnieniach w prokuraturze opinie biegłych, uznając je za oparte na nieprawdziwych podstawach medycznych.

Wspomniał, że pacjentka chorowała na rzadką chorobę genetyczną, która trafia się raz na sto tysięcy kobiet i biegli nie uwzględnili tej choroby w swoich opiniach.

Matka zmarłej kobiety zwracała uwagę na brak dozoru medycznego nad córką po przyjęciu jej do szpitala w Poznaniu. "Nie było się kogo spytać czy możemy zejść do bufetu, nie było lekarzy, aby porozmawiać o stanie zdrowia córki" - zeznała podczas śledztwa Wanda M.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj