– Borewicz ma do wypełnienia misję: musi sprawić, aby numer ten przestał być kojarzony z ogólnym telefonem „od wszystkiego” – mówi autor pomysłu, rzecznik starostwa w Bełchatowie Krzysztof Borowski.

Sławomir Borewicz, czyli w cywilu aktor, dziennikarz i były poseł Bronisław Cieślak, zgodził się, aby plakaty z jego podobizną zawisły w urzędach, sklepach, szkołach w całym powiecie.

Na pomysł akcji bełchatowski rzecznik wpadł, kiedy powiatowi dyspozytorzy czuwający pod numerem 112 zaczęli skarżyć się na to, że 80 proc. telefonów, które odbierają (a jest ich nawet 200 dziennie na jednego członka obsługi), wcale nie dotyczy spraw alarmowych.

– Dzwonią ludzie, którzy zapomnieli kodu PIN do komórki i myślą, że dyspozytor im taki kod poda. Pewien podpity pan chciał, żeby go zaprowadzić spod sklepu do domu, a jakiejś pani wyłączyła się lampka w samochodzie i prosiła o naprawę. Ktoś inny zgubił się pod Krakowem i oczekiwał na pomoc i poradę – wymienia Borowski.

Ogólnoeuropejski numer 112 ma służyć do zgłaszania sytuacji, z którymi do tej pory dzwoniliśmy pod numery 997, 998 oraz 999. Te numery są oczywiście nadal aktywne, jednak jeśli zadzwonimy na 112 i powiemy, że np. zdarzył się wypadek, to dyspozytor powiadomi wszystkie potrzebne służby.