Według policji w swojej wirtualnej wideotece mężczyzna zgromadził ponad 9,5 tys. tytułów, z których skorzystało co najmniej 32 tys. osób. "Szacuje się, że straty dystrybutorów filmów z tytułu jego przestępczej działalności mogą sięgać kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu milionów złotych" - poinformowała w środę PAP rzeczniczka łódzkiej policji podinsp. Magdalena Zielińska.

Policyjni eksperci ustalili, że 20-letni student informatyki z Wielunia w lutym 2009 roku zarejestrował działalność gospodarczą obejmującą usługi internetowe. Założył stronę internetową na niemieckim serwerze, na której umieścił swoją filmową ofertę. Mężczyzna katalogował pirackie filmy i seriale, które znajdował na serwerach niemal całego świata.

W ofercie 20-latka znajdowały się nowości kinowe, znane filmy dokumentalne i serialowe hity. Każdy, kto chciał obejrzeć film, musiał wysłać na podany na stronie czterocyfrowy numer sms-a, który kosztował 11 zł. Wówczas otrzymywał login i ustalał hasło. "Po wybraniu kliknięciem konkretnego tytułu następowało natychmiastowe przekierowanie na konkretny serwer, na którym zamieszczony był film i rozpoczynała się projekcja on line" - powiedziała policjantka.

20-latek reagował na opinie swoich klientów o jakości i dostępności filmu, wyszukiwał także filmy na konkretne zamówienie. W ten sposób działał przez dwa lata. Ustalono, że w pierwszym roku uzyskiwał dochody rzędu 10 tys. zł miesięcznie.

W mieszkaniu studenta zabezpieczono laptop, telefon komórkowy i twardy dysk komputera, a także dokumenty potwierdzające jego działalność w sieci. Podczas przesłuchania 20-latek przyznał się do zarzucanego czynu i dokładnie opisał swoje pirackie działania. Po jego zatrzymaniu policjanci zablokowali rachunek bankowy jego firmy, numer sms oraz stronę internetową.

Młody mężczyzna odpowie za "pomocnictwo w rozpowszechnianiu cudzych utworów", z czego uczynił sobie stałe źródło dochodu. Grozi mu za to kara od 6 miesięcy do 5 lat więzienia. (PAP)

szu/ bno/ jra/