- Kraje "przyjazne" mogą przepływać przez cieśninę Ormuz
- Iran nie pobiera opłat za tranzyt
- Po której stronie są Indie?
- Delhi dba o swoje interesy w Zatoce Perskiej
- Pakistan jako kraj "przyjazny" i mediator
Kraje "przyjazne" mogą przepływać przez cieśninę Ormuz
„Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi: zezwoliliśmy na przepłyniecie przez cieśninę Ormuz przyjaznym krajom, w tym Chinom, Rosji, Indiom, Irakowi i Pakistanowi” - indyjski dziennik „Hindustan Times” zacytował w ten sposób w czwartek komunikat irańskiego konsulatu w Bombaju w serwisie X.
Dzień wcześniej stałe przedstawicielstwo Iranu przy ONZ zapewniało we wpisie na tej samej platformie społecznościowej, że statki należące do krajów pozostających w poprawnych stosunkach z Iranem korzystają z prawa do bezpiecznego tranzytu przez cieśninę Ormuz. Władze tych państw mają jednak koordynować ruch statków z rządem w Teheranie.
W poniedziałek, 23 marca, dwa indyjskie statki przewożące gaz, Pine Gas i Jag Vasant, przepłynęły przez cieśninę Ormuz. Indyjska prasa spekulowała, czy Iran pobiera opłaty za przepływ tych jednostek.
Iran nie pobiera opłat za tranzyt
„Nie są pobierane opłaty za bezpieczny tranzyt indyjskich tankowców z Zatoki Perskiej przez cieśninę Ormuz” - zapewniał w rozmowie z „Indian Express” wysoko postawiony urzędnik w indyjskim rządzie, dodając, że decyzje o ruchu statków są podejmowane na podstawie oceny poziomu bezpieczeństwa.
Dziennik podał, że w Zatoce Perskiej pozostaje 20 statków pod banderą indyjską, w tym pięć gazowców z ponad 230 tys. ton skroplonego gazu ropopochodnego (LPG), dwa gazowce ze skroplonym gazem ziemnym (LNG) i cztery z ropą naftową.
Po której stronie są Indie?
Indie znalazły się w gronie „przyjaznych krajów” Iranu mimo zakrojonej na szeroką skalę współpracy militarnej z Izraelem i znaczącej z USA. Tuż przed wybuchem wojny w Zatoce Perskiej indyjski premier Narendra Modi odbył wizytę w Izraelu. Podpisano wstępne umowy o wartości około 10 mld dolarów.
Premier Modi unikał zajmowania wyraźnego stanowiska w sprawie wojny. Według analizy dziennika „Economic Times” wybrał drogę „strategicznej ciszy” i „dyplomacji za zamkniętymi drzwiami”. „Ludzie często pytają, po której stronie jesteśmy. Moja odpowiedz to: stoimy po stronie Indii. Po stronie interesów Indii. Po stronie pokoju i dialogu” - przytoczył niedawną wypowiedź premiera Modiego „Economic Times”.
Delhi dba o swoje interesy w Zatoce Perskiej
„Obecne podejście Indii do rozwijającej się wojny w Zatoce Perskiej kształtują stawki, o jakie grają Indie na Półwyspie Arabskim” - ocenił w „Indian Express” Chilamkuri Raja Mohan, jeden z najbardziej znanych indyjskich ekspertów zajmujących się polityką zagraniczną.
Mohan zwrócił uwagę na wymianę handlową Indii z krajami regionu Zatoki Perskiej o wartości 200 mld dolarów, 9 mln Indusów pracujących w regionie oraz uzależnienie kraju od pochodzących stamtąd surowców energetycznych. Ponad połowa ropy i gazu, importowanych do Indii, przepływa statkami przez cieśninę Ormuz. „Ochrona tych interesów stała się nadrzędnym celem dla Delhi w czasach obecnego kryzysu. To nie jest nieracjonalna kalkulacja” - podkreślił ekspert.
Dlatego Indie udzieliły schronienia irańskiemu okrętowi wojennemu Iris Lavana i jego marynarzom, którzy zawinęli 4 marca do portu w Koczin. Tego samego dnia siły amerykańskie zatopiły u wybrzeży Sri Lanki podobny irański okręt, Iris Dena.
Jednak punktem zwrotnym w relacjach obu krajów podczas wojny miała być bezpośrednia interwencja Modiego u prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana, do której doszło 12 marca. W ciągu kilku kolejnych dni Iran zezwolił na opuszczenie Zatoki Perskiej trzem indyjskim statkom, a w ostatnich dniach - kolejnym dwóm. Indie skorzystały też na tymczasowym zniesieniu embarga na zakup irańskiej ropy - gazowiec z irańskim LPG, przeznaczonym dla Chin, został przekierowany do Indii, co było pierwszym przypadkiem takiego zakupu surowca z Iranu od 2019 r.
Pakistan jako kraj "przyjazny" i mediator
Pakistan, drugi przyjazny kraj na liście ministra spraw zagranicznych Iranu, przekazał 25 marca Iranowi 15-punktowy plan pokojowy, przygotowany przez Amerykanów, i zaproponował rozmowy pokojowe w Islamabadzie. „Pakistan mógł się wydawać mało prawdopodobnym mediatorem” - zauważył Michael Kugelman w magazynie „Foreign Policy”.
Sąsiad Indii i Iranu jest zajęty wojną z Afganistanem i podpisał pakt obronny z Arabią Saudyjską, rywalem Iranu w regionie. Pakistańscy dyplomaci nie negocjowali wcześniej w skomplikowanych konfliktach na Bliskim Wschodzie.
Bliskie relacje zarówno z USA, jak i Iranem
„Ale w rzeczywistości rola Pakistanu jako mediatora ma sens: to jeden z niewielu krajów, które mają bliskie powiązania zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i Iranem” - podkreślił Kugelman, dodając, że władze Pakistanu utrzymują z oboma państwami kontakty na najwyższym szczeblu rządowym.
W 2025 r. premier Pakistanu Shehbaz Sharif i naczelny dowódca armii Asim Munir wielokrotnie spotykali się z przywództwem Iranu, a z drugiej strony - z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem.
Prezydent USA nazywa Munira swoim „ulubionym feldmarszałkiem”. Jak wyliczyła telewizja Al-Dżazira, wychwalał publicznie pakistańskiego wojskowego przynajmniej dziesięć razy. „Foreign Policy” spekuluje, że to sam Trump wybrał Munira na negocjatora.
Zabiegi dyplomatyczne Pakistanu miały zostać zainicjowane już w pierwszych dniach wojny, rozpoczętej 28 lutego. Konflikt w sąsiednim Iranie - podczas wojny z Afganistanem - jest szczególnie groźny dla tego kraju, który jednocześnie posiada blisko 30-milionową mniejszość szyicką oraz pozostaje niemal w całości uzależniony od importu surowców energetycznych z krajów Zatoki Perskiej.
Coraz ważniejsza rola Pakistanu jako mediatora w polityce międzynarodowej nie jest w smak Indiom. Jak podał „Indian Express”, minister spraw zagranicznych Indii Subrahmanyam Jaishankar oznajmił podczas spotkania z opozycją, że Indie to nie „dalal”, naród-pośrednik, który biega za innymi krajami, pytając, czy jego usługi są potrzebne.
Paweł Skawiński