Jak poinformowała w piątek PAP Anna Klee z zespołu prasowego podkarpackiej policji, fałszywe rachmistrzynie od razu zwróciły się do 75-letniej kobiety jej imieniem i nazwiskiem, co uwiarygodniło ich działalność.

Reklama

"Dane te znały najprawdopodobniej z wiszącej na klatce schodowej bloku ewidencji mieszkańców" - zauważyła Klee.

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, najpierw do mieszkania weszła jedna z kobiet, która podała się za prowadzącą spis powszechny.

"Podczas rozmowy kobieta poprosiła o odcinek renty, który miał być potrzebny do uaktualnienia spisu. Po chwili do mieszkania weszła druga kobieta, która miała pomagać w spisie" - powiedziała Klee.

Fałszywe rachmistrzynie wykorzystały chwilową nieuwagę właścicielki mieszkania i ukradły z jej torebki około 10 tys. złotych.

Policja ustaliła wstępne rysopisy kobiet. Obie były schludnie ubrane. Zostały podwiezione prawdopodobnie przez dwóch mężczyzn jadących samochodem osobowym, na angielskich numerach rejestracyjnych, z kierownicą po prawej stronie. Policja ostrzega, że rachmistrz spisowy musi okazać specjalny identyfikator. Zasadą jest, że rachmistrzowie chodzą pojedynczo. Nie ma obowiązku wpuszczenia rachmistrza do mieszkania czy domu. Odpowiedzi na pytania można udzielić np. na klatce schodowej lub przed domem. Uwaga