Dziennik Gazeta Prawana logo

"Lincz w Janowie". Wyrok dla jednego ze sprawców uchylony

19 kwietnia 2011, 15:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Lincz w Janowie". Wyrok dla jednego ze sprawców uchylony
Shutterstock
Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uchylił wyrok wydany wobec jednego z pięciu sprawców tzw. linczu w Janowie (woj. kujawsko-pomorskie). Trzy lata temu mężczyźni zakatowali recydywistę, który utrzymywał intymne kontakty z nieletnią mieszkanką podbydgoskiej wsi.

Jak poinformowano we wtorek w bydgoskim sądzie, w przypadku Sylwestra K. sprawa została skierowana do powtórnego rozpatrzenia. Mężczyzna oświadczył, że podczas śledztwa bito go, by wymusić zeznania. W pierwszej instancji otrzymał on najwyższy wyrok z całej piątki oskarżonych - 12 lat więzienia.

Ofiarą zbrodni padł w czerwcu 2008 roku 46-letni Andrzej W., dawny mieszkaniec podbydgoskiej wsi Janowo. Mężczyzna cztery lata temu uwiódł 13-letnią dziewczynę z tej wsi, za co został skazany na 10 miesięcy więzienia, miał też zakaz zbliżania się do nastolatki.

Po odsiedzeniu wyroku Andrzej W. dwa lata temu pojawił się w Janowie i mimo sądowego zakazu znów zaczął spotykać się z 15-letnią wówczas dziewczyną. Po kilku dniach pięciu mieszkańców osady - krewnych nastolatki i znajomych jej rodziny - postanowiło pozbyć się intruza.

O zmroku odnaleźli Andrzeja W. na skraju wsi, skatowali go na śmierć kijami, tasakiem i metalowymi prętami. Zwłoki zostawili na poboczu drogi. Policję wezwała nastolatka związana z ofiarą.

Przed sądem pod zarzutem śmiertelnego pobicia odpowiadało pięciu mężczyzn w wieku od 17 do 37 lat: Przemysław S., Sylwester K., Piotr D., Andrzej N. i Remigiusz N. Tylko Przemysław S. przyznał się do pobicia Andrzeja W.

Przemysław S., który jako pierwszy uderzył ofiarę, otrzymał wyrok 10 lat więzienia. Sylwester K., za ciosy wymierzone metalowym toporkiem w głowę ofiary ma spędzić w więzieniu 12 lat, Piotr D. oraz bracia Andrzej i Remigiusz N. za aktywny udział w śmiertelnym pobiciu otrzymali wyroki 10 i 8 lat więzienia.

Sąd pierwszej instancji nie miał wątpliwości, że wszyscy uczestnicy pobicia godzili się na to, że ich ofiara zginie. Jak podkreślono w uzasadnieniu, wysokość kar została zróżnicowana ze względu na "aktywność" oskarżonych podczas tych tragicznych wydarzeń.

Sąd podważył jednocześnie twierdzenia obrony, że ofiara od lat prześladowała wielu mieszkańców Janowa, grożąc im pobiciem i spaleniem zabudowań. Jak ujęto to w uzasadnieniu, Andrzej W., choć "obcy" w środowisku wsi, był tolerowany dopóki miał pieniądze pochodzące ze spadku. Dopiero gdy je wydał, zaczęto traktować go, jako szkodliwego intruza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj