Dziennik Gazeta Prawana logo

Policyjny bus woził narty za komendantem? "To nieprawda"

6 maja 2011, 11:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Policyjny bus woził narty za komendantem? "To nieprawda"
Shutterstock
Ponad 2600 kilometrów policyjne busy wiozły narty komendantowi głównemu gen. insp. Andrzejowi Matejukowi oraz szefom policji w Katowicach. Mundurowi szusowali podczas urlopu na stokach Dolomitów - podał "Super Express". Ale policja tłumaczy, że wypoczynek szefa policji nie kosztował podatnika ani złotówki.

Wyprawa do Włoch zaczęła się 20 lutego 2011 roku. Na jej czele stał szef policji Andrzej Matejuk, a z kierownictwa uczestniczyli w niej również: Rafał Łysakowski, szef biura Międzynarodowej Współpracy KGP; Dariusz Biel, komendant wojewódzki policji w Katowicach, i jego zastępca Jarosław Szymczyk. W Dolomity pojechali również funkcjonariusze z Rzeszowa, Krakowa oraz Kielc. W sumie 10 osób - opisuje "Super Express". I dodaje, że razem z policjantami dwoma policyjnymi busami jechał sprzęt narciarski.

Co szefowie policji robili we Włoszech? Przez pierwsze trzy dni przebywali w Centrum Wyszkolenia Włoskiej Policji w Moenie, m.in. 22 lutego podpisali umowę o współpracy i bezpieczeństwie na stokach. Ale, jak relacjonuje gazeta, po zakończonej pracy nie wrócili do Polski, a zostali w Dolomitach na urlopie. We Włoszech zostały także policyjne pojazdy, które - jak podaje "Super Express" - miały przewozić policjantów i ich sprzęt. Do Polski mundurowi wrócili 26 lutego.

Według policji koszt przejazdu jednego policyjnego renault trafic z katowickiej komendy wojewódzkiej wyniósł 406 euro (przejechano 2618 km). Podróż dwóch aut w obie strony to ponad 3200 złotych - podsumowuje gazeta.

Jednak policja odpowiada, że trzydniowy urlop szefa policji nie kosztował podatników ani złotówki. W komunikacie, który pojawił się na stronie internetowej Komendy Głównej Policji czytamy, że koszty wypoczynku komendant główny i inni wysoko postawieni mundurowi pokryli z własnej kieszeni.

"Nieprawdziwą jest także informacja, poparta zdjęciem w gazecie, że wyjazd był organizowany policyjnym radiowozem, a za uczestnikami jeździł samochód ze sprzętem narciarskim" - tłumaczy policja. I dodaje, że delegacja jechała do Włoch jednym nieoznakowanym busem, a nie radiowozem.

"Część oficjalna, pomimo zaproszenia na 6 dni, została zakończona po 3 dniach, zatem decyzją komendanta głównego, kolejne trzy dni delegacja spędziła we Włoszech w ramach urlopu, pokrywając z własnych środków koszty pobytu. Nie jest też prawdą sugerowanie, że prywatny sprzęt narciarski był dowożony na stoki narciarskie" - zapewnia policja i dodaje, że zwróciła się do redaktora naczelnego "Super Expressu" o zamieszczeni sprostowania.

>>> "Super Express": Komendant główny pojechał służbowym autem do Włoch. Radiowozy dowoziły mu narty

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Super Express
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj