"Mam świadomość, że jak dziecko tu zostanie, może mi umrzeć z głodu na rękach" - mówi w rozmowie z TVN24 młoda kobieta. Jej syn Oliwier ma dziewięć miesięcy. Wychowuje go sama. Jak mówi, jego ojciec nie interesuje się jego losem.

Reklama

"Zdecydowałam się na to dla dobra dziecka, nie chęci wyzbycia się, bo go nie kocham, mam go dość, albo przez te nieprzespane noce. To nie było łatwe. Była rozpacz i wstyd, jak to wieszałam, ale nie miałam innego wyjścia" - tłumaczy kobieta. Dodaje, że jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej i nie może liczyć na niczyją pomoc.

"Ojciec dziecka nie interesuje się nim, tylko przepija pieniądze, a ja jestem sama. Nie wiem, czy będę gotowa go oddać, ale mam świadomość, że jak dziecko tu zostanie, może mi umrzeć z głodu na rękach" - mówi.

O sprawie napisał "Głos Pomorza".