Marek W., były sędzia gdańskiego sądu rejonowego, został oskarżony przez Prokuraturę Apelacyjną w Białymstoku (Podlaskie) o przyjęcie 35 tys. zł w zamian za obietnicę uchylenia aresztu.

Reklama

W czerwcu 2008 r. jego sprawa trafiła na wokandę Sądu Okręgowego w Koszalinie (Zachodniopomorskie). Jednak do dziś proces się nie rozpoczął. Oskarżony, mimo wyznaczenia kilkunastu kolejnych terminów, ani razu nie stawił się w koszalińskim sądzie.

Przyczyną nieobecności zazwyczaj był stan zdrowia Marka W., który cierpi na wrodzoną wadę serca. Na większość z wyznaczonych terminów sędzia przysyłał zwolnienie lekarskie. Działo się tak, choć biegli powołani przez SO w Koszalinie na podstawie dokumentacji medycznej orzekli, że występujące u Marka W. schorzenie nie wyklucza całkowicie jego uczestnictwa w procesie.

W marcu br. SO w Koszalinie zawiesił postępowanie wobec Marka W., uznając, że "wielomiesięczny ciąg zwolnień oskarżonego sprawia, iż sąd nie widzi dziś żadnej możliwości rozpoczęcia procesu".

Postanowienie to skutecznie zaskarżyła do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku. Szczeciński SA nakazał wznowić proces. Efektem tego postanowienia był trzeci wniosek do sądu dyscyplinarnego o aresztowanie Marka W.

Dwa poprzednie wnioski gdański sąd dyscyplinarny oddalił, gdyż nie stwierdził, aby oskarżony uchylał się przed wymiarem sprawiedliwości. Teraz uznał, że taka sytuacja ma jednak miejsce, o czym świadczy m.in. nieprzebywanie pod wskazanym do korespondencji adresem i nieodbieranie wezwań.

Według sądu dyscyplinarnego - jak poinformował PAP sędzia Roman Kowalkowski - choroba oskarżonego nie stanowi przeszkody w stosowaniu aresztu.

Postanowienie gdańskiego sądu dyscyplinarnego nie jest prawomocne. Sędzia W. może je zaskarżyć do Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Najwyższym.