Funkcjonariusze koncentrują się na podejrzanych umowach z gdańską firmą "Itigo", która zajmuje się obsługą zgłoszeń o zepsutych, policyjnych, komputerach.
- mówi rzecznik służby antykorupcyjnej Jacek Dobrzyński.
Rzecznik potwierdza, że wśród głównych tematów zainteresowań są kontrowersyjne umowy jakie policja zawierała z gdańską firmą "Itigo". W 2010 roku dostała ona kontrakt, bez organizowania przetargu, na budowę specjalnego "call-center". Chodziło o to, aby policjanci każdą awarię swojego sprzętu komputerowego zgłaszali na uruchomioną przez trójmiejską firmę infolinię. Dopiero stamtąd sygnał trafiałby do policyjnych informatyków - choćby pracowali oni o pokój od zepsutej maszyny.
Historię opisaliśmy na łamach w styczniu 2011 roku w artykule "Na zepsutych komputerach policji można zarobić bez przetargu". Ujawnilismy, że umowa jest korzystna dla "Itigo", gdyż zarabia ona na powiększającej się liczbie zgłoszeń.
Trójmiejscy informatycy za udostępnienie systemu policji zażądali 8 tys. zł, więc decyzja o rezygnacji z przetargu była uzasadniona: ustawa nakłada obowiązek organizowania przetargu powyżej 14 tys. euro.
Jednak, jak odkryliśmy, firma Itigo już zainkasowała wielokrotność tej kwoty. A to dzięki korzystnie zbudowanej umowie: poza 8 tys. otrzymuje wynagrodzenie za obsługę zgłoszeń o awariach. Za pierwszy tysiąc - 1750 zł, a za każde 100 ponad ten limit kolejnych 1400 zł.
- mówi nadkom. Hajdas.
Wtedy też ustaliśmy, że stojący za pilotażem i przetargiem dyrektor biura logistyki i łączności Radosław Chinalski to od lat znajomy szefa Itigo.
- wyjaśnia Hajdas. Obaj wspólnie pracowali nad innym, dużym projektem informatycznym, który ostatecznie nie został wdrożony.