Nowym mieszkaniem były dyrektor Biura Łączności i Informatyki w centrali policji Radosław Chinalski cieszy się od lipca ub. roku: - Decyzją nr 3/2011 ówczesnego zastępcy komendanta głównego policji Andrzeja Treli, z upoważnienia Komendanta Głównego otrzymał lokal z zasobów mieszkalnych Skarbu Państwa. Nieruchomość o powierzchni 84,83 m znajduje się w Otwocku, jest to mieszkanie dwupoziomowe - wynika z odpowiedzi na nasze pytania przesłanej przez biuro prasowe komendy głównej policji.

Reklama

Mieszkanie znajduje się spokojnej okolicy, choć w podwarszawskim Otwocku to zaledwie kilkanaście minut jazdy samochodem od Centrum Miasta. Jak się dowiedzieliśmy przed przekazaniem go dyrektorowi Chinalskiemu zostało jeszcze wyremontowane.

Sam Chinalski od pierwszych dni maja jest już policyjnym emerytem, jednak mieszkanie pozostanie do jego dyspozycji. Wkrótce również - zgodnie z prawem - będzie je mógł wykupić za część wartości. Z odpowiedzi komendy głównej wynika, że otrzymał to atrakcyjne mieszkanie warte około 700 tysięcy w lipcu, czyli w pół roku po ujawnieniu na łamach “DGP” jego kontrowersyjnych związków z firmą “Itigo”. To właśnie od dwóch dni kontrolują agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

- Prześwietlamy zamówienia publiczne z lat 2009-2011, w tym właśnie te na budowę systemu “Help-Desk” przez firmę Itigo - przyznaje rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.

Help-Desk to usługa z której drwili policjanci już podczas fazy testów. – Teraz, gdy zepsuje mi się komputer, wykręcam numer call center lub wypełniam formularz zgłoszenia o usterce na stronie internetowej. Odbiera je w Gdańsku pracownik firmy Itigo, który to sygnał o braku tonera w mojej drukarce przekazuje pracującymi obok mnie informatykom – tłumaczy funkcjonariusz Komendy Głównej Policji.

Jak odkryliśmy i opisaliśmy w styczniu 2011 “Itigo” najpierw przez wiele miesięcy świadczyło tę usługę jako pilotaż. Jednocześnie trwało postępowanie przetargowe. Jak informowaliśmy termin jego zakończenia komenda przekładała aż osiem razy. Każde przesunięcie terminu działało na korzyść firmy z Pruszcza Gdańskiego, która co miesiąc wysyłała policji fakturę – w sumie zainkasowała ponad 250 tysięcy złotych.

Ostatecznie przetarg został rozstrzygnięty w lutym 2011 roku. – Po elektronicznej licytacji okazało się, że najkorzystniejszą ofertę złożyła firma Itigo – wyjaśniał wtedy Krzysztof Hajdas z zespołu prasowego Komendy Głównej.

Trudno określić, jaka jest dokładnie wartość zawartego kontraktu – firma zaproponowała, że nie będzie jednej ryczałtowej ceny, ale będzie naliczać rachunek od każdego połączenia z sygnałem o awarii.

Podczas trwania pilotażu oznaczało to sumę około 25 tysięcy miesięcznie dla samej KGP, tymczasem wartość przetargu komenda główna określiła na ponad 125 tysięcy euro. Kierownictwo Komendy Głównej Policji przekonywało, że Help Desk pozwoli na wprowadzenie oszczędności. Dzięki wynajęciu firmy zewnętrznej oszczędza na etatach policjantów, którzy mieliby odbierać telefony z informacjami o usterkach.

W naszej styczniowej publikacji ujawniliśmy również, że stojący za przetargiem dyrektor biura łączności i informatyki komendy głównej Radosław Chinalski jest znajomym prezesa Itigo. Pan dyrektor od dawna bierze udział w sympozjach wspólnie z biznesmenami z tej branży – wyjaśnia powody znajomości Krzysztof Hajdas.

Jak ustaliliśmy, obaj wspólnie pracowali nad innym dużym projektem. Chodziło o system informatyczny, który pozwoliłby bliżej współpracować policji i firmom ubezpieczeniowym w zakresie kolizji i wypadków w ruchu drogowym. Choć prace trwały przez kilka lat, ostatecznie zakończyły się fiaskiem. Po naszej styczniowej publikacji komendant główny policji Andrzej Matejuk zażądał wyjaśnień od podległych mu funkcjonariuszy odpowiedzialnych za zlecenie bez przetargu pilotażu firmie Itigo.

Widocznie rozwiały one wszystkie wątpliwości, gdyż wraz ze swoim zastępcą przyznali luksusowe mieszkanie dyrektorowi Chinalskiemu. Jednak poważne wątpliwości wobec tego kontraktu mają agenci CBA, którzy po raz pierwszy w historii z kontrolą pojawili się w siedzibie policji.- Wstyd. To cios dla naszego wizerunku że sami nie potrafimy poradzić sobie z takimi historiami i muszą nas wyręczać inne służby - komentuje wysoki rangą oficer policji.