Dziennik Gazeta Prawana logo

Embriony ze Szczecina sprzedane ze słoikiem

24 kwietnia 2013, 08:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dziecko z probówki
Dziecko z probówki/Shutterstock
Doniesienie do prokuratury w sprawie zniszczenia w poznańskiej klinice zarodków przeznaczonych do in vitro, które opisaliśmy jako pierwsi, ma swój ciąg dalszy. Okazuje się, że tamta placówka nie jest jedyną, w której mogło dochodzić do tego typu praktyk. Już sześć lat temu bankrutująca Art Medica ze Szczecina sprzedała słój z zarodkami.

Prowadził ją chirurg. Nie miał wielu pacjentów. Z powodu kłopotów finansowych postanowił zamknąć interes. Zmienił profil na bardziej dochodowy i zajął się chirurgią plastyczną (działa do dziś). Sprzęt po in vitro kupiła inna klinika z siedzibą w Warszawie. – – mówi DGP jeden z pracowników kliniki.

Ostatecznie warszawski ośrodek przejął także i ten słój z kilkudziesięcioma zarodkami. Otrzymał też listę z kontaktami do rodziców. – – przyznaje nasz informator. Ale zapewnia, że zarodki są nadal przechowywane w bezpiecznych warunkach.

Sprawa trafiła do prokuratury w Szczecinie. Zawiadomili ją rodzice, którzy nie wiedzieli, że ich zarodki zostały przesłane do stolicy. Sprawa jednak została umorzona.

To kolejny przypadek, który pokazuje, że kwestie związane z in vitro rozwiązywane są per facta concludentia. Najczęstsze są sytuacje, w których dochodzi do zakończenia działalności związanej z zapłodnieniem pozaustrojowym. Wówczas pojawia się pytanie, co zrobić z zarodkami. Jak mówił w rozmowie z DGP dr Krzysztof Papis, kriobiolog z Przychodni Lekarskiej nOvum, powinien powstać bank zarodków finansowany przez państwo, gdzie by mogły trafiać zarodki właśnie w takich sytuacjach.

Jak pisaliśmy 15 kwietnia, w Poznaniu sytuacja była podobna: klinika zajmowała się działalnością in vitro i okulistyką. Siedem lat temu postanowiła zlikwidować działalność in vitro i zająć się jedynie okulistyką. Nie wiadomo było, co zrobić z zarodkami. Rodzice ich nie odebrali, a żadna placówka nie chciała ich przyjąć. W marcu tego roku nowy szef kliniki znalazł słój na zarodki, ale nie było w nim ciekłego azotu potrzebnego, aby przeżyły. Złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z prawdopodobnym zniszczeniem zarodków.

Jak wynika z informacji DGP, w ostatnich dniach zostali wezwani na rozmowy pracownicy poznańskiego ośrodka. – – potwierdza jej rzecznik Magdalena Mazur-Prus. Nadal nie ma decyzji, czy zajmie się sprawą. Nie sprawdzono, czy w pojemniku, który znaleziono w klinice okulistycznej, są zarodki, czy ich nie ma. Zostanie to sprawdzone tylko wtedy, jeśli będzie wszczęte postępowanie.

Sprawa poznańska wywołała burzę. Kilka dni temu minister sprawiedliwości Jarosław Gowin oświadczył, że dotarły do niego sygnały, iż polskie zarodki są sprzedawane do Niemiec, a tam prowadzi się na nich eksperymenty. Wczoraj musiał się tłumaczyć ze swoich słów. Twierdził, że zostały one wyrwane z kontekstu. Wyjaśnień zażądała również ambasada niemiecka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj