- mówi "Rzeczpospolitej" Grzegorz Wieczerzak. Były prezes, którego oskarżono o spowodowanie milionowych strat, idzie do sądu po odszkodowanie - niemal wszystkie zarzuty upadły. Okazało się bowiem, że pożyczki dla zewnętrznych firm okazały się nie wyprowadzaniem pieniędzy, a dobrą inwestycją.
Wieczerzak domaga się 13 milionów odszkodowania i 15 milionów zadośćuczynienia ze strony Skarbu Państwa. Przypomina, że siedział w celi ze zwykłymi bandytami, a władze nie pozwoliły , pod nadzorem policjantów, wziąć udziały w pogrzebie matki. Twierdzi też, że poniósł - mówi. Twierdzi też, że nie ma szans na zatrudnienie w branży finansowej, a niektóre banki nie chcą mu nawet pozwolić na otworzenie konta. Uważa też, że padł ofiarą spisku. - ocenia
ZOBACZ TAKŻE: Śledczy uniewinnili Wieczerzaka i Jamrożego>>>