64-letnia Irena Pilarska z Żar na samym początku spanikowała. Szybko jednak wróciła jej zimna krew.
- opowiada nam kobieta, która od firmy "Lex Superior" dostała wezwanie do zapłaty 750 złotych odszkodowania za rozpowszechnianie ze złamaniem praw autorskich pornograficznego filmu "Podrywacze. Joasia i Kasia zapraszają". Sytuacja pani Ireny wcale nie jest odosobnionym przypadkiem.
O gdańskiej "Lex superior", która sama o sobie pisze:" Kancelaria Prawa Własności Intelektualnej" nie wiadomo za wiele. Firma, bo wątpliwe, że rzeczywiście jest to kancelaria na swojej stronie internetowej zapewnia:
Nie wiadomo jednak kim są ci prawnicy, bo telefon na stronie nie odpowiada. Nie doczekaliśmy się też odpowiedzi na nasze pytania wysłane mailem.
Mimo to o "Lex superior" w ostatnich tygodniach słychać coraz więcej. To już kolejna po Kancelarii Anny Łuczak, kancelarii Glass-Brudziński czy trójmiejskiej kancelarii BGST Radcowie Prawni Borek, Gajda, Tołwiński instytucja, która zajęła się ściganiem na masową skalę internautów podejrzanych o łamanie praw autorskich.
Tyle, że w tym przypadku nie wiadomo na jakiej podstawie weszła w posiadanie danych osobowych osób, które o złamanie prawa oskarża.
-- mówi Irena Pilarska. Pierwsze wezwanie do ugody przed sądowej podpisane przez "Lex Superior" przyszło do niej na początku lutego w tym roku.
- opowiada nam kobieta i dodaje, że pewnie, że na początku była przerażona.
- - opowiada nam kobieta.
Rzeczywiście, by połączyć IP z danymi konkretnego abonenta i je ujawnić potrzebny jest wniosek z organów ścigania. Dlatego właśnie wspomniane kancelarie specjalizujące się w ściganiu piratów najpierw składają do prokuratur zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. A potem, gdy prokuratorzy zaczynają prace i dostają dane użytkowników podejrzewanych o złamanie prawa autorskiego, wysyłają do konkretnych osób wnioski o zapłatę za rozpowszechnianie plików do których nie mają praw, a których właścicieli reprezentują kancelarie.
Tyle, że w przypadku "Lex Superior" nie wiadomo czy to taką właśnie ścieżkę zastosowano. W pismach które dostała pani Irena czy inna nasza czytelniczka (ją 13 marca oskarżono o rozpowszechnianie utworu "Podrywacze. Monika, numerek z żoną szefa") także będąca w wieku emerytalnym pojawia się zapis o "wewnętrznym postępowaniu wyjaśniających prowadzonym przez Lex Superior".
CZYTAJ WIĘCEJ: Ciemne chmury nad internautami, którzy rozpowszechniają Wałęsę. Namierzają ich >>>>
Właśnie brak podstawy prawnej na podstawie której firma z Gdańska wysłała pismo do pani Ireny skłonił ją, by sprawą zainteresować prokuraturę. Do prokuratury rejonowej z Żorach złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, próbie wyłudzenia pieniędzy i złamaniu ustawy o ochronie danych osobowych. Prokurator w pierwszej kolejności kobiecie poradził odpisać na żądania odmowie i zapytać o prawną podstawę dysponowania danymi osobowymi.
W międzyczasie do Pani Ireny przyszło już powtórne wezwanie do zapłaty a prokuratura z Żor sprawę skierowała do Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz, bo tam właśnie po wielu skargach wszczęto dochodzenie w sprawie usiłowania oszustwa przez "Lex Superior". Jak się dowiedzieliśmy legalność funkcjonowania tej firmy sprawdza też Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Do GIODO wpłynęło już kilka skarg w związku z danymi osobowymi, którymi dysponuje Lex Superior tak więc urząd postanowił sprawdzić czy nie została złamana ustawa o ochronie danych osobowych.