Dziennik Gazeta Prawana logo

Agencja nie z tej ziemi

28 lutego 2016, 17:48
Ten tekst przeczytasz w 17 minut
rolnik rolnicy traktor ursus
rolnik rolnicy traktor ursus/Shutterstock
Usiąść i płakać. Urzędnicy, od których zależą dopłaty unijne, czekali na wytyczne od nowych przełożonych, a doczekali się jedynie masowych zwolnień. Pieniędzy wciąż nie widać, nie będzie za co siać. A zrozpaczeni rolnicy nie wiedzą, czy przeczekać zmiany na gorsze, czy sprzedawać ziemię i uciekać, gdzie pieprz rośnie. 

Nie tak dawno temu był sobie w mieście kierownik powiatowy, a na wsi był sobie rolnik. Były sobie jego hektary i były sobie regularne dopłaty z Unii Europejskiej. Dopłaty unijne wystarczały na nasiona, nawozy, naprawę traktora i na zatrudnienie dodatkowych rąk do pracy na czas siewów i zbiorów. I tak kierownik pilnował, żeby wnioski o dopłaty w odpowiedniej formie i odpowiednim czasie trafiły do kogo trzeba, a rolnik spokojnie zajmował się uprawą ziemi. Ziemia odwdzięczała mu się całkiem przyzwoitymi zbiorami, a dochód państwa rósł. Eksport kwitł, po polską, dobrą i tanią żywność przyjeżdżali Niemcy, Czesi i Ukraińcy.

I chociaż gdzieś tam migały rolnikom czerwone lampki, że kiedyś ten czas się skończy, to jednak wiara w centralę i jej zapewnienia o wsparciu dla polskiej ziemi była silniejsza.

Ale nadszedł dzień, w którym centrala rolników zawiodła. Z dnia na dzień podziękowano 304 z 314 kierowników powiatowych oddziałów Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa z całego kraju. Bez względu na staż pracy, doświadczenie i proces realizacji spraw. Dano im dzień, czasem kilka godzin, na spakowanie manatków. I chociaż oficjalnie w chwili wręczania wypowiedzeń zapewniano, że to nie jest decyzja polityczna, niesmak pozostał.

W ciągu kolejnych kilku tygodni w oddziałach ARiMR w całej Polsce zwolniono także pracowników niższych szczebli, którzy byli z kierownikami powiatowymi służbowo powiązani. Bo jak wymieniać ekipę na jedyną słuszną, rządową – to po całości. Niektórym wręczono wypowiedzenie w ciągu jednej chwili, innym poświęcono kilka minut. Jedni zostali zwolnieni osobiście, innym wysłano wypowiedzenia pocztą. Część poszła na zwolnienie, część na niewykorzystany, zaległy urlop.

Na drugi dzień po czystkach starych, doświadczonych kierowników powiatowych zaczęli zastępować nowi. Zazwyczaj z zewnątrz, często w małym stopniu związani ze sprawami rolnictwa, bez odpowiednich szkoleń wymaganych przez Unię, ale za to z odpowiednim wpisem partyjnym. Części kierowników, jak przyznaje sama agencja, nie ma jeszcze w ogóle. – – słyszymy w biurze prasowym.

Rolnicy w poszczególnych województwach rwą włosy z głowy i zamartwiają się, co to będzie. A niestety wiele wskazuje, że raczej nie będzie dobrze. – – mówi Piotr, który przez kilkanaście lat był kierownikiem powiatowym agencji. – Jeśli nie ma kierowników i części kadry, to jestem ciekaw, kto w tej chwili zajmuje się wnioskami. Wszystko leży i kwiczy.

Kredytami jest piekło wybrukowane

Sytuacja w ARiMR jednym przypomina burzę w szklance wody, innym zagładę i rzeź niewiniątek. – dodaje Piotr.

Inny zwolniony kierownik, Marcin: –

Zwolnieni kierownicy powiatowi nie chcą ujawniać nazwisk, bo jak tylko skończą im się okresy wypowiedzenia, będzie musieli szukać w swoich regionach nowej pracy. Jest im jednak żal, że nowi przełożeni wyszli z założenia, że nie ma ludzi niezastąpionych.

– uważa Marcin.

Włodzimierz, rolnik ze wsi pod Ciechanowem, z rozpaczą przyznaje, że jeśli w ciągu dwóch tygodni nie dostanie dopłaty, nie będzie miał za co kupić nasion na wiosenny wysiew. Rady rządzących, żeby w oczekiwaniu na dopłaty wziął sobie kredyt, uważa za nieludzkie: –

Pojawiają się oczywiście głosy, że rolnicy sami są sobie winni, mogli nie głosować na PiS (na wsiach PiS zdobył ponad 45 proc. głosów), mogli też gospodarować tak, żeby nie uzależniać się od dofinansowania unijnego. Niektórzy zarzucają im, że od czasów Unii to do nich popłynął największy strumień pieniędzy. "Mam takie gospodarstwo, na jakie mnie stać. I jeden traktor. Nie mam supermaszyn. Żyję skromnie, ale jestem w stanie utrzymać rodzinę z własnych funduszy, bez wspomagania się dotacjami. I bez liczenia na urzędników, którzy nigdy roli nie zrozumieją. Dzięki temu teraz nie płaczę" – pisze w internetowym komentarzu jeden z podlaskich rolników.

Z drugiej strony, żeby zdobyć dopłatę unijną, trzeba spełnić wiele kryteriów i wcale nie tak łatwo, jak niektórzy twierdzą, "tę Brukselę wydoić". Zresztą w podobny sposób Unia dofinansowuje każdego roku tych, którzy chcą założyć prywatny żłobek, salon kosmetyczny, pracownię florystyczną czy cukierniczą. Korzystających z unijnego wsparcia można byłoby wyliczać więc w nieskończoność, rolnicy są tylko jednymi z nich.

Zresztą już nie o branie pieniędzy w całym zamieszaniu z agencją chodzi, ale o to, że wypłaty po prostu się rolnikom należą. A ARiMR powinna zrobić wszystko, żeby procedury unijne spełnić.

To nie my, to oni

Tymczasem nowe władze dwoją się i troją, żeby uspokoić sytuację. Z jednej strony próbują zbierać mleko, które już się wylało, z drugiej znaleźć winnych. Na zwołanej naprędce konferencji prasowej i w wydanych komunikatach umieszczonych na stronie głównej serwisu agencja tłumaczy, że opóźnienie w wypłatach to wyłącznie wina systemu informatycznego. A dokładniej wina poprzednich władz. To właśnie działania poprzedniego szefostwa agencji miały doprowadzić do dramatycznej sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie większość rolników. Gdyby nie to opóźnienie, gdyby nie błędny system informatyczny, większość pieniędzy należnych rolnikom mogłaby zostać wypłacona już w grudniu i styczniu. I całego zamieszania by nie było. "Ówczesne kierownictwo miało pełną świadomość, że system informatyczny nie powstanie na czas, a opóźnienia są znaczące. Dowodem tego jest podpisanie pierwszego aneksu do umowy z firmą Asseco (wykonawcą systemu), zgodnie z którym pierwsza część płatności realizowanych w 2016 r. mogłaby popłynąć do rolników dopiero w marcu" – podkreśla ARiMR w komunikacie.

Podobno obecne kierownictwo nie mogło zaakceptować postanowień aneksu do umowy z wykonawcą systemu informatycznego. Z wyjaśnień wynika, że gdyby się na nie zgodziło, to ani w styczniu, ani w lutym rolnicy nie otrzymaliby żadnych płatności. "W takiej sytuacji nowe kierownictwo podjęło błyskawicznie działania naprawcze i wskutek twardych negocjacji z wykonawcą systemu podpisało dwa nowe aneksy, gwarantujące wypłatę rolnikom co najmniej 3,1 mld zł w styczniu, a potem następnych 2 mld zł. Opracowany został nowy, realny harmonogram wypłat dopłat bezpośrednich. Zabezpieczone zostały także środki finansowe na ich realizację" – uspokaja ARiMR.

Dla rolników, dla których terminowość dopłaty unijnej oznacza być albo nie być, jest to jednak dość pokrętne wytłumaczenie. Nasion za te zapewnienia i komunikat na stronie WWW nie kupią. Tak samo jak nie dostaną za nie nawozów i innych składników potrzebnych do wiosennych wysiewów. – D żali się Karol, młody rolnik z Mazowsza. –

Za jeden hektar w gospodarstwie od 3 do 30 ha w ramach dopłat bezpośrednich rolnik dostaje średnio 100 euro, od tego roku powinien dostawać także dopłatę za zazielenienie (ok. 71 euro od hektara), rozpoczęcie działalności rolniczej do 41. roku życia (ok. 59,8 euro od hektara) i tzw. płatność dodatkową w ramach wspierania małych i średnich przedsiębiorstw (ok. 40 euro od hektara). Dodatkowo dostaje także kilkadziesiąt euro od krowy, bydła, owcy, kozy (pod warunkiem posiadania co najmniej trzech sztuk bydła, krów, 10 sztuk owiec i pięć sztuk kóz) oraz kilkaset euro od roślin. Najbardziej opłacalny jest chmiel (480 euro od hektara), ale też pomidory, buraki i ziemniaki skrobiowe (400 euro od hektara). – – mówi Karol. –

Poseł PSL Mirosław Maliszewski jest oburzony zrzucaniem odpowiedzialności za niewypłacone dopłaty na poprzednie władze. Winą za opóźnienie obarcza wyłącznie nowe kierownictwo. A dokładnie czystki kadrowe przeprowadzone już po przejęciu władzy i dbanie o własne interesy. – mówi Maliszewski. – uważa Maliszewski.

Co więcej, wymiana kadry wciąż trwa. W niektórych oddziałach są już nowi kierownicy powiatowi, w innych są pełniący obowiązki lub nie ma ich w ogóle. Na pytanie, kto zajmuje się w tej chwili wnioskami o dopłaty, słyszymy w agencji, że... zwykli pracownicy. Tyle że zdaniem zwolnionych kierowników powiatowych razem z nimi pracę straciło trzy czwarte zespołu. – – dodaje Marcin, były kierownik. –

W poszukiwaniu straconych miesięcy

Łukasz, kolejny z ponad trzystu zwolnionych kierowników agencji, przyznaje, że w ubiegłym roku podjęto decyzję o budowaniu drugiego, równoległego systemu informatycznego. Jednak system ten miał jedynie uzupełnić pierwszy, a nie całkowicie go zastąpić.

Poza tym ten stary, działający od kilkunastu lat, cały czas funkcjonował bez zarzutu.

– wspomina Łukasz. –

Byli pracownicy dodają też, że pod koniec ubiegłego roku pracowali tak naprawdę na pół gwizdka. – – opowiadają.

– przyznaje Łukasz. – – twierdzi były kierownik.

Szykuje się ciężka orka

Nowi kierownicy powiatowi albo się uczą, albo się jeszcze nie znaleźli. Agencja tłumaczy, że jest w trakcie napraw po poprzednikach. Tymczasem zegar tyka. Do wypłacenia wszystkich dopłat unijnych zostały zaledwie cztery miesiące. Zgodnie z ustawą 30 czerwca 2016 r. to nieprzekraczalny termin, w jakim pieniądze muszą być wypłacone. W poprzednich latach rolnicy składali wnioski na wiosnę, a już w listopadzie, grudniu poprzedniego roku mieli środki na koncie. – mówi Piotr.

Jak wylicza agencja, do początku lutego 2016 r. wypłaciła ok. 6,03 mld zł z tytułu płatności bezpośrednich za 2015 r., co stanowiło blisko 42 proc. tzw. koperty finansowej na ten cel. – – ostrzega Piotr.

Co roku wypłacanie dotacji jest też weryfikowane przez kontrolerów unijnych. Sprawdzają oni m.in. przygotowanie urzędników zajmujących się dotacjami: szkolenia, znajomość procedur unijnych, prawa unijnego. – mówi Łukasz.

Sama centrala uspokaja jednak: "Przeprowadzane w ostatnim czasie zmiany kadrowe w ARiMR dotyczyły kilku procent zatrudnionych i spowodowane były m.in. brakiem przygotowania agencji do realizacji nowego systemu płatności bezpośrednich w kampanii 2015 r. Zmiany na stanowiskach kierowniczych w agencji nie mają negatywnego wpływu na realizację płatności obszarowych za 2015 r. Do ich prawidłowego przebiegu potrzebni są przede wszystkim zaangażowani pracownicy obsługujący wnioski, sprawnie działający pion finansowo-księgowy i w pełni gotowy system informatyczny. Pierwsze dwa elementy działają bez zarzutu, a za brak trzeciego odpowiada poprzednie kierownictwo ARiMR". O tym, że dokonywane zmiany są tylko na lepsze, zapewniał też w Sejmie nowy szef agencji Daniel Obajtek: "Zrobiliśmy pewne zmiany kadrowe, ale to tylko usprawni działalność agencji" – mówił Obajtek, dodając, że każdy ma prawo wybrać swoich współpracowników, a wymiana kadr w ARiMR nie była podyktowana kwestiami przynależności politycznej.

Czystki w oddziałach agencji, opóźnienia w dopłatach. – – martwią się rolnicy. I rozmyślają, czy jest jeszcze o co walczyć. – – wzdycha Włodzimierz na samo hasło projektu ustawy o obrocie ziemią. I z zamartwiania się, za co ma posiać, zaczyna panikować, że wróci pegeer. Że ojcowizna pójdzie na zmarnowanie, a zła agencja na wszystkim położy łapę. Chociaż podobno rolnicy nie mają czego się bać, kryteria przekazywania ziemi dzieciom są niejasne. Kancelarie notarialne przeżywają więc istny boom. Kto żyw i kto może przepisuje jeszcze ojcowiznę za starych przepisów. Bo szanse na to, że ich dzieci po tym, na co się napatrzą, będą chciały uprawiać ziemię, są niewielkie.

Nowi kierownicy powiatowi albo się uczą, albo się jeszcze nie znaleźli. Agencja tłumaczy, że jest w trakcie napraw po poprzednikach. Tymczasem zegar tyka. Do wypłacenia wszystkich dopłat unijnych zostały zaledwie cztery miesiące.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj