Dziennik Gazeta Prawana logo

Wiceminister sprawiedliwości o użyciu paralizatora: To nie policjanci, a bandyci w mundurach

22 maja 2017, 08:58
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Warchoł
Warchoł/PAP
To zasługuje na potępienie; trudno mówić, że to byli policjanci, to byli bandyci w mundurach - tak wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł odniósł się w poniedziałek do upublicznionych nagrań ws. śmierci Igora Stachowiaka na wrocławskim komisariacie.

Chodzi o zdarzenie, do którego doszło w maju ub. roku. 25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany na tamtejszym Rynku jako poszukiwany za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. W sobotę TVN24 wyemitowała nagrania zarejestrowane w komisariacie tuż przed śmiercią mężczyzny. Z materiału wynika, że wobec zatrzymanego kilkakrotnie użyto paralizatora, co nagrała kamera z tego urządzenia.

Sprawę bada prokuratura w Poznaniu.

Warchoł był pytany w TVN24 m.in. o to, dlaczego śledztwo trwa od roku i nikomu nie przedstawiono zarzutów. Zapewnił, że prokuratura "ma czyste ręce" i wyjaśnia tę sprawę sprawnie. Zaznaczył, że "w tej chwili nie jest potrzebne przenoszenie sprawy do innej prokuratury".

Odnosząc się do nagrania, wiceminister podkreślił, że to, co zarejestrowała kamera, jest skandalem. zaznaczył.

Pytany, dlaczego wobec policjanta, który używał paralizatora, uruchomiono procedurę zwolnienia dopiero teraz, powiedział, że jest to pewien problem systemowy, "który występuje, podobnie jak w sądach, także w policji". ocenił.

Dodał, że "ten problem istnieje od wielu, wielu lat, niezależnie od ekipy rządzącej". zaznaczył.

W niedzielę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus wyjaśniła, że śledczy przed postawieniem zarzutów muszą wyjaśnić związek przyczynowy pomiędzy przekroczeniem uprawnień przez policjantów a śmiercią mężczyzny. Przypomniała, że śledztwo toczy się w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji i nieumyślnego spowodowania śmierci.

Warchoł zaznaczył, że prokuratura nadal czeka na opinię biegłych dotyczącą obrażeń mężczyzny, która wynika z wniosków dowodowych bliskich Stachowiaka. Ekspertyza ma trafić do prokuratorów do połowy czerwca. Chodzi o ustalenie, czy wobec Stachowiaka, obok chwytów obezwładniających, kajdanek i paralizatora, stosowano "inne środki określone w ustawie o środkach przymusu bezpośredniego".

PK podała również w niedzielę w komunikacie prasowym, że zebrane w sprawie dowody pozwalają na przyjęcie z dużym prawdopodobieństwem, że Stachowiak zmarł z powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej w przebiegu arytmii po epizodzie excited delirium spowodowanym zażyciem środków psychoaktywnych. Poinformowała też, że przeprowadzone badania chemiczno-toksykologiczne wykazały u mężczyzny obecność amfetaminy oraz tramadolu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj