Dziennik Gazeta Prawana logo

Pokolenie 30- i 40-latków miało robić karierę i nie protestować. A jednak wyszło na ulicę. Dlaczego?

29 lipca 2017, 20:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Protest w obronie niezależności sądów w Warszawie
Protest w obronie niezależności sądów w Warszawie/PAP Archiwalny
Pokolenie 30- i 40-latków miało być pierwszym, które nie będzie protestować, tylko spokojnie robić karierę. Niespodziewanie wyszło na ulice.

Ze sceny pod Pałacem Prezydenckim wodzirej wykrzykuje hasło: „Zjednoczona opozycja, zjednoczona opozycja!”. Stojąca obok mnie opalona, szczupła 30-latka, ubrana jakby przed chwilą wyszła z biura, syknęła: – Niech już przestaną p...ć te głupoty. Jaka z nich opozycja. My jesteśmy opozycją, a nie oni.

Na przemówienie Grzegorza Schetyny ludzie zareagowali znudzeniem, grzebiąc w smartfonach, przeglądając Facebooka i Twittera. Na Ryszarda Petru – ironicznie wzruszając ramionami. Gdy ktoś z tłumu zaczął skandować „Precz z kaczorem dyktatorem”, fala nie rozeszła się za szeroko i szybko ucichła. „Wolność, równość, demokracja” – to już tłum chętniej podłapał, choć też nie wszyscy. Ale stali, szli, trzymali zapalone świeczki, z których ogołocono pobliską Biedronkę i Rossmanna, oklaskiwali profesora Strzembosza, odśpiewali hymn.

Protesty z ubiegłego tygodnia przed Sądem Najwyższym, Sejmem i Pałacem Prezydenckim, lecz także przed sądami w miastach całej Polski, dla wielu ludzi okazały się przełomowe. Na wyjście na ulice zdecydowali się ci, którzy nigdy wcześniej tego nie zrobili. Nie tylko zaangażowani działacze KOD i jego okolic, nie tylko młodzi lewicowcy, działacze Zielonych, nie aktywne feministki, nie ci z sentymentem wspominający rok 1989. Wyszli ci, którzy mają samochody, mieszkania (choćby na kredyt we frankach), iPhone’y. Niespodziewanie wrócili z wakacyjnych, weekendowych rozjazdów, wstali znad grilla w ogrodzie, porzucili najnowszy serial na Netfliksie i wyszli stać ze świecami i śpiewać patriotyczne pieśni.

Pokolenie przełomu lat 70. i 80. miało być pierwszym, które nie będzie musiało protestować. Zamiast tego mieliśmy spokojnie pracować, piąć się po szczeblach kariery, spłacać kredyty, a jeśli o coś walczyć, to najwyżej o work-life balance. Z dystansem do polityki, bo dość już widzieliśmy partyjnych przepychanek. Ideologie zarówno prawicowe, jak i lewicowe są nam dalekie. Co nie znaczy, że nie mamy poglądów politycznych. Ależ mamy. Ale nie takie, by iść ze sztandarami i pieśniami na ustach.

Ich pierwszy raz

– mówi Katarzyna Gryga (rocznik 1984) przez lata dziennikarka, dziś w agencji reklamowej. Opowiada, że choć znajomi wokół niej coraz bardziej politycznie się angażowali, ona wciąż miała poczucie, że pilnuje tego, co się dzieje, ale nie da się zwariować. – – mówi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj