Produkty zostały sprawdzone przez Inspekcję Handlową na zlecenie Urzędu Kontroli Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

Pod lupę wzięto 10 modeli tzw. półmasek filtrujących do ochrony przed szkodliwymi cząstkami. Inspektorzy sprawdzili dwunastu losowo wybranych przedsiębiorców - głównie hurtownie i sklepy. Efekt? Inspekcja Handlowa zakwestionowała pięć produktów, czyli połowę badanej próby. Skontrolowano siedem masek produkcji polskiej oraz po jednej z takich krajów jak USA, Włochy i Chiny.

Dwa modele nie przeszły badań na całkowity przeciek wewnętrzny. Oznacza to, że nie mają odpowiednich właściwości ochronnych i przepuszczają obecnie w powietrzu szkodliwe pyły. Trzy kolejne maski zakwestionowano z powodu braków formalnych, np. w instrukcjach użytkowania.

- Gdy kupujemy maski, zwracajmy uwagę nie tylko na wygląd. Mamy przykład maski, która przypominała maskę bohatera z "Gwiezdnych Wojen". Ale jeśli jej będziemy używać, prędzej zaczniemy oddychać jak bohater wspomnianych filmów - powiedział prezes UOKiK Marek Niechciał.

Eksperci z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy, w którego laboratorium dokonano badań półmasek, zwracają uwagę, że przeciętny konsument nie ma możliwości samodzielnie ocenić, czy zakupiony przez niego produkt spełnia obowiązujące wymagania. Półmaski niespełniające kluczowego wymagania, jakim jest wytrzymałość wyrobu na penetrację mgłą oleju parafinowego (przenikanie przez materiał filtracyjny cząstek zbliżonych swoją wielkością do tych występujących w zanieczyszczonym powietrzu - red.), stwarza bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia użytkownika - ostrzega UOKiK w podsumowaniu kontroli.

A co z czujnikami czadu?

UOKiK i Inspekcja Handlowa przyjrzeli się również coraz bardziej popularnym czujnikom czadu, montowanych w różnych budynkach, także w gospodarstwach domowych. Wyniki tych badań również są niepokojące.

Skontrolowano 104 modele czujników, czyli ponad połowę dostępnych na polskim rynku. Zakwestionowano aż 41 z nich. Najwięcej nieprawidłowości dotyczyło oznakowania i instrukcji użytkowania. Zdarzało się, że instrukcja nie informowała, że czujnik powinien zainstalować fachowiec.

Ale spośród 21 urządzeń, które przeszły badania laboratoryjne, w aż siedmiu przypadkach stwierdzono, że alarm nie działał tak, jak powinien - albo nie włączał się w ogóle, albo następowało to zbyt późno lub zbyt wcześnie. - Tak więc zamiast chronić, mogą nas wręcz fałszywie informować lub zadziałać za późno. Dwa urządzenia zostały już wpisane do europejskiej bazy wyrobów niebezpiecznych RAPEX - poinformował prezes UOKiK Marek Niechciał.

Jak wynika z danych państwowej straży pożarnej, w poprzednim sezonie grzewczym (od 1 października 2016 do 31 marca 2017 r.) tlenek węgla zabił 61 osób, a w obecnym sezonie (do 28 stycznia) odnotowano już 41 ofiar śmiertelnych.

Na co - zdaniem UOKiK - zwracać uwagę przy zakupie "maski antysmogowej" i czujnika czadu?

Zwróć uwagę na skróty widniejące na masce antysmogowej:
CE – oznacza, że producent przeprowadził procedurę oceny zgodności i deklaruje, że produkt spełnia wszystkie wymagania techniczno-prawne. Nie kupuj maski bez takiego oznakowania;
FFP1, FFP2, FFP3 – wskazuje klasę ochrony filtra: najsłabsza to 1, najwyższa – 3. Jeśli zależy ci na jak najlepszej ochronie, wybierz maskę z cyfrą 3. Na spacer po mieście, gdy wskaźniki szkodliwych pyłów są nieznacznie przekroczone, wystarczy ta z cyfrą 1;
NR – półmaska jednorazowego użytku. Nie zakładaj jej ponownie i nie noś dłużej niż 8 godzin (przeznaczona jest do prac przez jedną zmianę roboczą);
R – półmaska wielokrotnego użytku;
D – oznacza, że półmaska pozytywnie przeszła badanie na zatkanie pyłem dolomitowym. Jest ono obowiązkowe dla masek wielokrotnego użytku. Wybierz produkt z tym znakiem, jeśli planujesz przez dłuższy czas pracować w zapylonym pomieszczeniu, np. podczas remontu domu.

Przy zakupie czujnika zwróć uwagę na:
Typ czujnika. Typ A – emituje alarm wizualny i dźwiękowy, a także może doprowadzić do uruchomienia wentylacji. Typ B - tylko emituje alarm wizualny i dźwiękowy.
Rodzaj zasilania. Detektory czadu mogą być zasilane na baterie lub z domowej sieci elektrycznej. Jeśli często masz awarie prądu, wybierz czujnik na baterie.
Normę. Czujnik powinien być oznakowany nazwą normy PN-EN 50291-1:2010/A1:2013-05. Przedsiębiorca poświadcza w ten sposób, że przeprowadził badania czujnika pod kątem wymagań bezpieczeństwa.
Instrukcję użytkowania. Musi być napisana po polsku i zawierać pełne, jednoznaczne i dokładne informacje dotyczące instalacji, prawidłowego działania oraz regularnego sprawdzania urządzenia. Dowiesz się z niej też, co robić w razie alarmu i jak rozpoznać ewentualną awarię czujnika.