Dziennik Gazeta Prawana logo

Na zgodę na domową edukację trzeba czekać nawet pół roku. To efekt reformy oświaty

26 kwietnia 2018, 08:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rodzice z córką
Rodzice z córką/Shutterstock
Na zgodę kształcenia dziecka w takim trybie trzeba czekać nawet pół roku. To efekt reformy oświaty.

Poradnie nie chcą wydawać zgód na naukę w domu, na orzeczenia trzeba czekać miesiącami, a polskie dzieci za granicą w ogóle nie mają dostępu do takiej formy edukacji – alarmują rodzice, którzy chcą uczyć dzieci w domu. Zmiany to efekt przepisów wprowadzonych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Od tego roku szkolnego obowiązują nowe zasady ubiegania się o dostęp do domowej edukacji. Podobnie jak wcześniej, jeśli rodzice zdecydują, że ich dziecko ma się kształcić w ten sposób, muszą je zapisać do tradycyjnej szkoły. Przed reformą oświaty mogła to być dowolna placówka w Polsce. Teraz – tylko położona na terenie województwa, gdzie dziecko jest zameldowane. Oznacza to, że dziecko emigrantów mieszkające np. w Wielkiej Brytanii nie może się już zapisać do szkoły w Polsce.

Zdaniem minister edukacji Anny Zalewskiej to nie problem, bo młodzież polonijna może korzystać z placówek Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą. – – zwraca uwagę mec. Krzysztof Tusiński, członek grupy roboczej ds. edukacji domowej. I dodaje, że z ORPEG korzysta 600 dzieci, a z homeschoolingu – dziesięć razy tyle.

Podobnie jak przed zmianami, aby wejść w edukację domową, dziecko musi mieć opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej. Z tą różnicą, że obecnie może ją wydać jedynie poradnia publiczna. Choć czas oczekiwania na nią nie powinien przekraczać miesiąca, zdarzają się rodzice, którzy czekają nawet pół roku. – – relacjonuje Małgorzata, której córka uczyła się w domu w zerówce i która ponownie starała się o opinię, kiedy dziecko szło do pierwszej klasy. – – dodaje.

Przedłużający się czas oczekiwania na opinię to problem zwłaszcza dla tych, którzy zabierają dzieci ze szkoły w trakcie roku, np. gdy jest obiektem agresji kolegów.

To nie koniec problemów. Zdaniem edukatorów wielu pedagogów nie zna specyfiki takiego sposobu nauki. Z sygnałów, które napływają do Krzysztofa Tusińskiego, wynika, że pedagodzy w poradniach rejonowych zbyt rzadko spotykają się z tematem edukacji domowej i nie mają dobrych narzędzi, żeby wystawić opinię. Są i tacy, którzy są negatywnie nastawieni do takiej formy nauki.

– opowiada prawnik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj