Zdaniem Roberta Sowy wpływ na to, że niektórzy kucharze nie wytrzymują presji i nie radzą sobie ze stresem, wynika z tego, że z jednej strony goście oczekują od nich bycia w pełnej gotowości, a z drugiej oni sami potrafią się nakręcać i potęgować rywalizację między sobą.
- – mówi.
Dodaje, że dziś w czasach kultu indywidualizmu jest to jeszcze bardziej nasilone i trudne. - – uważa.
Odnosząc się do tragicznej śmierci Anthony’ego Bourdaina oraz innych samobójstw, które miały miejsce w świecie gastronomii, przyznaje, że to nie tylko ciężka praca fizyczna, ale również wymagająca odpornej psychiki. - – mówi.
Choć jego lokale zostały wyróżnione czapkami Żółtego Przewodnika Gault&Millau, który podobnie jak przewodnik Michelina, który wyróżnia lokale gastronomiczne gwiazdkami, jest jedną z najbardziej renomowanych i wpływowych publikacji tego typu na świecie i od pięciu lat wydawany jest w polskiej wersji, uważa, że "nagrody te nie są warte życia człowieka". - – wyjaśnia.
Przyznaje jednak, że nie każdy jest odporny na utratę zaszczytów i sławy. - – wyjaśnia.
Światowe sławy gastronomii jak Jamie Olivier, czy Gordon Ramsay przyznają, że ta branża jest pełna używek takich jak alkohol, czy narkotyki, co sprawia, że wielu kucharzy i szefów kuchni nie stroni od nich i w ten sposób próbuje poradzić sobie z codziennymi problemami.
Ich słowa potwierdza również Sowa. - – mówi.
Pytany o to, czy udaje mu się znaleźć złoty środek między pracą a życiem prywatnym, odpowiada, że od ponad 30 lat, a więc, od kiedy pracuje w branży, nie udało mu się to. - – mówi.
I dodaje, że jego siłą w codziennych zmaganiach się z szarą rzeczywistością kuchenną jest oddany i pomocny zespół, który pracuje z nim od lat. – – podkreśla.