Deklaruje przy tym, że w sobotę przed siedzibą LOT pojawią się nauczyciele, kolejarze i górnicy.

"OPZZ organizuje manifestację, by zmusić rząd i premiera do tego, by wreszcie zainteresowali się sprawą i przekonali zarząd LOT-u do cofnięcia zwolnienia strajkujących i do przywrócenia normalnych - etatowych - zasad zatrudniania pilotów i stewardess", informuje RMF FM.

Przed siedzibą LOT zabraknie jednak NSZZ "Solidarność". Jej rzecznik Marek Lewandowski poinformował, że koledzy z "Solidarności" z LOT podpisali porozumienie, nie popierają strajku i nie uczestniczą w tym sporze. - To ich suwerenna decyzja - podkreślił.

Władze LOT nadal stoją na stanowisku, że strajk jest nielegalny.

Strajk zorganizował Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy, polega on na dobrowolnym powstrzymaniu się od pracy przez protestujących pracowników. Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy został wybrany spośród zarządów dwóch reprezentatywnych związków zawodowych: Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego (ZZPPiL) na czele z Moniką Żelazik oraz Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT, którego przewodniczącym jest Adam Rzeszot.

Związkowcy domagają się przede wszystkim przywrócenia do pracy przewodniczącej ZZPPiL Moniki Żelazik, która została dyscyplinarnie zwolniona, a także przywrócenia do pracy 67 osób dyscyplinarnie zwolnionych oraz dymisji prezesa PLL LOT.