Na dworcu kolejowym w Szczecinie pracownik poczty przenosił jedną z opakowanych szarym papierem paczek, gdy poczuł, że parzą go ręce. Z przesyłki zaczęła się wydobywać żrąca ciecz. "To mógł być kwas" - mówi dziennikowi.pl Irena Kornicz z policji. Do szpitala trafiło 18 osób.
Do szpitala musiało jechać jedenastu pracowników poczty, pięciu strażaków, jeden policjant i jeden strażnik ochrony kolei. "Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, to tylko
profilaktyczne badanie" - uspokaja w rozmowie z dziennikiem.pl sierżant Irena Kornicz z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.
I dodaje, że tylko jedna osoba ma podrażnioną skórę. Pozostałe po prostu trzeba przebadać.
"Nie wiemy, co to za substancja. Została zabezpieczona i wysłana do analizy" - zapewnia policjantka. Policjanci sprawdzą teraz, kto wysłał niebezpieczną paczkę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|