Sąd Okręgowy w Gdańsku rozpoczął w poniedziałek ogłaszanie wyroku w procesie Amber Gold, uznając, że Marcin P. i Katarzyna P. są winni pierwszego zarzucanego im w akcie oskarżenia przestępstwa tj. oszustwa. Odczytywanie wyroku potrwa prawdopodobnie kilka miesięcy, ponieważ sędzia Lidia Jedynak, w ramach sentencji wyroku, odczytuje nazwiska wszystkich osób pokrzywdzonych w tej sprawie, których jest ponad 18 tysięcy.

- Dzisiaj mamy anachronizm w kodeksie postępowania karnego, który sprowadza się do tego, że sąd musi czytać całe uzasadnienie, wyliczając wszystkich pokrzywdzonych. Jest ich kilkanaście tysięcy i według szacunków sądu w Gdańsku może to zająć kilka miesięcy. Uważamy, że nie ma żadnych racjonalnych powodów, aby tego rodzaju wymóg utrzymać - stwierdził Zbigniew Ziobro podczas wtorkowej konferencji prasowej.

Dodał, że obecnie każda ze stron może bez trudności zapoznać się z tekstem sentencji wyroku. - Można go poprzez kliknięcie dostarczyć do każdego zainteresowanego spośród tych 17, czy 19 tysięcy pokrzywdzonych i odczytywanie go na rozprawie, angażując dodatkowo czas sędziego, sądu, sekretarza jest kompletnie nieracjonalnie i nie jest przez nikogo oczekiwanie - zauważył minister sprawiedliwości.

Zapowiedział też, że ministerstwo zamierza wprowadzić rozwiązanie, które pozwoli zamknąć sądowi sprawę w ciągu jednego dnia. - Mianowicie będzie musiał streścić istotne sprawy, ująć ją tak, by oddawała sens tego rozstrzygnięcia, a co do reszty odwołać się do stanowiska zawartego na piśmie - powiedział Ziobro.

Prezes PiS zapytany o wyrok ws. twórców Amber Gold, czy uważa on, że są to jedyne osoby winne w tej sprawie. - Sądzę, że to z całą pewnością nie są jedyni winni - odpowiedział. Jak dodał, konkluzja prac komisji śledczej ds. Amber Gold "jest taka, że te osoby pełniły rolę tzw. słupów. Podkreślił też, że sam nie zna jeszcze sentencji wyroku.

- To na pewno nie są jedyni winni, a być może nawet to nie są nawet główni winni. Wydaje mi się, że główni winni są inni, są znani tylko, że są po prostu pod ochroną, bo pełna rozprawa z tą aferą i z innymi oznaczałoby rozbicie pewnego układu, niektórzy nazywają go "układem gdańskim", gdańską Sycylią czy trójmiejską Sycylią - powiedział dodając, że "tu są pewne ograniczenia".

- Obawiam się też, że wielu świadków w dalszym ciągu lęka się tych grup, które mają tam ogromne wpływy, ogromne możliwości i mają charakter przestępczy i że krótko mówiąc - dojście do pełnej prawdy będzie możliwe dopiero przy dalszej poprawie warunków politycznych, tak bym to określił, i sądzę, że po wyborach parlamentarnych ta poprawa nastąpi - powiedział Kaczyński.

Sędzia Lidia Jedynak rozpoczęła w poniedziałek o godz. 10. ogłaszanie wyroku i po dwóch godzinach ogłosiła półgodzinną przerwę. W pierwszej części odczytywania wyroku sąd uznał, że oskarżeni Marcin P. i jego żona Katarzyna P. są winni głównego zarzutu tj. oszustwa. Sąd zaczął też odczytywać wymieniać pokrzywdzonych przez Amber Gold.

Sędzia zapowiedziała, że kolejne rozprawy związane z odczytywaniem wyroku odbywać się będą od przyszłego poniedziałku przez cztery kolejne dni tygodnia. Wyjaśniła dziennikarzom, że udało jej się dotrzeć w ogłoszeniu wyroku do 24 tomu akt, a sama sentencja wyroku jest w tomie 60.

Przygotowany przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi, liczący prawie 9 tys. stron, akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął do gdańskiego sądu pod koniec czerwca 2015 r. Według prokuratury, Marcin P. i jego żona Katarzyna P. w latach 2009-12 w ramach tzw. piramidy finansowej oszukali w sumie ponad 18 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Oskarżenie dotyczyło także prowadzenia działalności parabankowej i prania brudnych pieniędzy.

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 proc. do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, tysiącom klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy ani odsetek od nich.

Według prokuratury spółka Amber Gold była tzw. piramidą finansową, a oskarżeni bez zezwolenia prowadzili działalność polegającą na gromadzeniu pieniędzy klientów parabanku.

Zdaniem śledczych, klienci od początku przy zawieraniu umów byli wprowadzani w błąd co do sposobu przeznaczenia zainwestowanych przez nich pieniędzy - zapewniano ich, że za pieniądze kupowane będzie złoto, srebro lub platyna, co potwierdzać miały wystawiane certyfikaty. Lokaty rzekomo miały być ubezpieczone i gwarantowane przez Fundusz Poręczeniowy AG, na który klienci musieli wpłacać 1 proc. wartości każdej lokaty.

Obok oszustwa znacznej wartości, oskarżonym zarzuca się także pranie pieniędzy wyłudzonych od klientów parabanku. Oskarżeni wielokrotnie - według śledczych - przelewali je na różne konta bankowe m.in. spółek grupy Amber Gold oraz innych podmiotów i osób.

Katarzyna P. i Marcin P. pieniądze pozyskane z lokat wydawali na rozmaite cele - m.in. na finansowanie linii lotniczych OLT Express (nieistniejący już przewoźnik, w którym głównym inwestorem była Amber Gold) przeznaczono prawie 300 mln zł. Część dochodów szła też na wynagrodzenia. Ustalono, że z tego tytułu oskarżeni wypłacili sobie 18,8 mln zł.

Marcin P. przebywa w areszcie od sierpnia 2012 r., Katarzyna P. została aresztowana w połowie kwietnia 2013 r. Przebywając w więzieniu kobieta zaszła w ciążę i została matką: ojcem był jeden z funkcjonariuszy Służby Więziennej.