Zbiór kilku zasad jeszcze kilka lat temu wrzucił na FB – od razu o jego wpisie zrobiło się głośno – ratownik Mateusz Hekselman. O czym koniecznie trzeba wiedzieć?

Jak ratować tonącego?

1. Nie wchodź do wody

"Co najwyżej do pasa, żeby mu coś podać - przybliżyć się do niego". W przeciwnym wypadku ryzyko, że obaj utoniecie, jest bardzo duże, przekonuje Mateusz Hekselman. Tonący z łatwością wciągnie cię pod wodę. "Pomoc: tylko z brzegu lub jednostki pływającej. Wykwalifikowany ratownik, jak płynie do tonącego, to ciągnie za sobą linę, za którą wyciągną go koledzy...", podkreśla.

2. Nie podawaj ręki
Zamiast tego podaj cokolwiek – kurtkę, kij, butelkę po napoju 1,5 litra. Coś, co pływa. Dlaczego? "Tonący dysponuje nadludzką siłą i sprawi ci ból który odbierze ci rozum", wyjaśnia ratownik.
Dalej pisze też: "Zawsze mam w aucie i nad wodą kawałek liny (…): pomarańczowy ok 8 mm. Pływający. 10 m bo więcej nie rzucę. Najwyżej wejdę do wody, ile się da albo jak się da, by wydłużyć rzut. I na końcu mam bańkę plastikową 5l po płynie do spryskiwaczy - a w niej 1l wody. Po to, by można było rzucić. A te pozostałe 4l to >wyporność życia<...".

3. Zadzwoń.
Sam, a jeśli wokół są inni ludzie – wołaj o pomoc (może trafi się ratownik) i/lub każ komuś po niego zadzwonić. Bądź w stałym kontakcie ze służbami.
"Nawet jak ktoś się utopi - znam przypadki że po 45 min pod wodą dał się reanimować.Ale to muszą f a c h o w c y. Oni też pomogą w razie czegoś tobie. Dzwoń 112 i wtedy dalej walcz".