Wydarzenie rozpoczęło się na ulicy Staszica, gdzie w Parku Miejskim zgromadzili się uczestnicy marszu. Mieli tęczowe flagi, chorągiewki i balony oraz transparenty z hasłami takimi jak: "Oczywiście że ludzie są kolorowi, inaczej byliby niewidoczni", "Mąż mojego syna, to moja rodzina", "Moja córkowa jest bardzo fajowa", "B. Wenta na biskupa - nie na prezydenta".

Jak podkreśliła jedna z organizatorek wydarzenia Katarzyna Zapała, nie doszłoby do marszu, gdyby nie "grupa osób, która od kilku lat w regionie zajmuje się i dba o prawa osób LGBT+". Wskazała na organizatorów marszu - Prowincję Równości, oraz: Anarchistyczne Kielce, Obywateli RP, Komitet Obrony Demokracji, Wiosnę i Lewicę Razem.

Barbara Biskup z Prowincji Równości odczytała manifest marszu. "Chcemy pokazać, że kielczanie i kielczanki to również osoby nieheteronormatywne - mieszkające tutaj i tworzące życie tego miasta. Jesteśmy dumni z tego, że tutaj żyjemy, jesteśmy dumne z tego kim jesteśmy" – podkreśliła.

Wśród postulatów wymieniono m.in: równouprawnienie osób LGBT+ np. w zakresie zwierania małżeństw, uchwalenie ustawy dotyczącej uzgodnienia płci, realizację działań inicjatyw antydyskryminacyjnych w edukacji formalnej i nieformalnej.

"Swoboda mówienia o tym, z kim się chce spędzić życie, z kim się jest w związku, powinna być równie naturalna, jak mówienie o tym, z kim wyjeżdżamy na wakacje. Dwóch zakochanych w sobie mężczyzn czy dwie kobiety, które spędzają razem życie, nie stanowią żadnego zagrożenia dla rodziny, ani moralności (...) Każda osoba należąca do mniejszości, powinna być szanowana i traktowana z godnością. Uważamy, że należy nas oceniać jedynie przez nasze czyny" – wskazała Biskup.

Marek Błaszczyk z organizacji "My, rodzice" skupiającej rodziców osób LGBT+ opowiadał, że odkąd pięć lat temu dowiedział się o tym, że jego córka jest lesbijką, jest to dla niego "coraz bliższy świat", z ludźmi których "coraz bardziej lubi i szanuje". "Wszystko to, co powinniście dostać od rodziców, czyli miłość, należy się wam przez całe życie. Ja nigdy nie przestanę być ojcem, to jest dożywotnia robota" – mówił do zgromadzonych.

Uczestnikami marszu, którzy przeszli ulicami śródmieścia Kielc, byli w większości młodzi ludzie. Podczas dwugodzinnego wydarzenia, jego uczestnicy wykrzykiwali hasła: "Miłość nie wyklucza", "Miłość, wolność, tolerancja", a do kontrmanifestantów: "I love you hejter" i "Homofobia - to się leczy". Tańczyli w rytm muzyki i pozdrawiali przechodniów. Poza osobami LGBT+, w marszu wzięły udział osoby wspierające ich środowisko, także rodziny z dziećmi.

Zgromadzenie zakończono przy pomniku Henryka Sienkiewicza, na Placu Moniuszki.

W pobliżu trasy przemarszu pojawiły się grupy kontrmanifetsantów. Z kolei środowiska katolickie sprzeciwiające się Marszowi Równości w Kielcach, zorganizowały modlitwę różańcową na placu przy kieleckiej katedrze.

Wszystkie wydarzenia zabezpieczała siły policja. "Oprócz policjantów z Kielc byli to funkcjonariusze z powiatów województwa świętokrzyskiego i z Krakowa - służby kryminalne, ruchu drogowego i prewencyjne. Nie odnotowaliśmy incydentów, które stwarzałyby zagrożenie bezpieczeństwa. Obserwowaliśmy całe wydarzenie zarówno z lądu jak i z powietrza, wykosztują nasz najnowocześniejszy sprzęt – drony i sprzęt monitoringu" - powiedział PAP rzecznik świętokrzyskiej policji, Kamil Tokarski.

Policja nie ujawniła danych odnośnie liczby uczestników Marszu Równości. Z kolei organizatorzy wydarzenia "na gorąco" nie byli w stanie ocenić, ile osób przemaszerowało przez Kielce. Wg informacji przekazanych PAP przez rzecznika kieleckiego ratusza Tomasza Porębskiego, z obserwacji przedstawicieli magistratu wynika, że w marszu mogło uczestniczyć tysiąc osób. Porębski podkreślił, że nie jest to "twarda liczba".

Organizacji marszu równości chciał zakazać prezydent Kielc, Bogdan Wenta. Na początku lipca poinformował o wydaniu zakazu organizacji marszu, argumentując to względami bezpieczeństwa. Tłumaczył zakaz obawami o napiętą atmosferę, jaka mogłaby powstać pomiędzy uczestnikami marszu równości i kilkunastu innych zgromadzeń, jakie zapowiedziano także na 13 lipca (formalnie poza Marszem Równości zgłoszono 12 zgromadzeń). Włodarz wspomniał także, że tego dnia w mieście będzie więcej turystów, ze względu na imprezy Międzynarodowego Harcerskiego Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej.

Od decyzji prezydenta Kielc, zakazującej Marszu Równości, odwołali się do sądu jego organizatorzy. Do tego odwołania przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar i w piśmie procesowym, skierowanym do Sądu Okręgowego w Kielcach, wniósł o uchylenie decyzji o zakazie manifestacji.

Kielecki sąd przychylił się do wniosków i uchylił decyzję prezydenta miasta zakazującą Marszu Równości argumentując, że wolność zgromadzeń jest prawnie zagwarantowana w Konstytucji RP.

Kielecki ratusz nie odwoływał się od postanowienia, ale zażalenie na decyzję sądu złożyło stowarzyszenie Ligii Rodzin Świętokrzyskich, które podczas rozprawy było jednym z uczestników postępowania. W środę prawomocnie odrzucił je krakowski sąd apelacyjny.