- Promocja homoseksualizmu podczas Marszu tzw. Równości stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego - mówi radny Tomasz Pitucha w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim". Zwraca też uwagę, że dzieci mogą być "zwiedzione nieprawdziwymi komunikatami związanymi z brakiem szkodliwości promowania homoseksualizmu". W swoim żądaniu zakazu Marszu Równości radny PiS powołuje się na przepis pozwalający prezydentowi odmówić zgody na zgromadzenie, które "może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi".

- Według danych Państwowego Zakładu Higieny kontakty homoseksualne między mężczyznami stanowią w Polsce przyczynę zakażenia wirusem HIV trzykrotnie częściej niż kontakty heteroseksualne i dziesięciokrotnie częściej niż iniekcje z narkotyków - tłumaczy Pitucha. I przekonuje, że jeśli pochód dojdzie do skutku, to "możemy mieć wzrost zachorowań". - Organizatorzy tegorocznego marszu nie kryją, że jego celem jest promocja homoseksualizmu, podkreślają to w wypowiedziach dla mediów - dodaje.

Organizatorzy lubelskiego Marszu Równości rzeczywiście używają takich haseł, jak "promocja homoseksualizmu" czy "LGBT+ w Lublinie taniej do 30 proc.", jednak trudno dopatrywać się w nich czegoś więcej poza ironią...

"Dziennik Wschodni" zauważa, że we wtorek po południu mija termin potencjalnego zakazu sobotniego zgromadzenia. - Decyzja jeszcze nie zapadła - informuje rzeczniczka prezydenta Lublina.