- - mówił do uczestników na zakończenie Marszu jego organizator Bartosz Staszewski.
- – powiedział Staszewski dziennikarzom.
Zbieramy się. Jeszcze pół godziny. #MarszRownosci #Lublin pic.twitter.com/3SAS7yCy7f
— Joanna Mucha (@joannamucha) September 28, 2019
Jego zdaniem tegoroczny marsz był "jeszcze lepszy i piękniejszy niż w roku ubiegłym". Na uwagę, że przeciwnicy próbowali go blokować, a prezydent Lublina zakazał go ze względów bezpieczeństwa, Staszewski powiedział, że to nie zniechęca go do organizacji kolejnych marszów.
- – powiedział Staszewski.
Według szacunków policji w marszu wzięło ponad 1,5 tys. osób, a liczna grupa usiłowała go zakłócić. - – powiedziała dziennikarzom rzeczniczka komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie Renata Laszczka-Rusek.
Policja zatrzymała w trakcie marszu ponad 30 osób. - – dodała rzeczniczka.
Laszczka-Rusek powiedziała, że policja nie ma zgłoszeń, aby ktokolwiek z uczestników marszu odniósł jakikolwiek obrażenia, nie ma też informacji, aby ranny był którykolwiek z funkcjonariuszy. W zabezpieczaniu marszu w Lublinie brali udział policjanci z całego garnizonu lubelskiego a także m.in. z Wrocławia, Rzeszowa, Białegostoku, Kielc i Radomia.
- – dodała Laszczka-Rusek.
II Marsz Równości przeszedł ulicami miasta otoczony kordonem policji. Przed policjantami, na przodzie, szli przeciwnicy marszu, a wśród nich grupa osób ubranych w białe kombinezony, ze szczotkami, przypominająca ekipę odkażającą. Trzymali transparent z napisem "Radioaktywna chmara". Chodnikami szły grupy głównie młodych ludzi, niektórzy z nich wykrzykiwali w stronę uczestników marszu "Zakaz pedałowania!". Tuż za przeciwnikami marszu jechał policyjny wóz z armatką wodną. Nad pochodem krążył policyjny śmigłowiec.
Będzie trzeba posprzątać nasze piękne miasto Lublin po dzisiejszej manifestacji dewiantów. Razem z @MWszechpolska jesteśmy gotowi. pic.twitter.com/Ydq6IWh5Ii
— Witold Tumanowicz (@WTumanowicz) September 28, 2019
Przeciwnicy marszu usiłowali blokować pochód. Już na początku, kiedy uczestnicy marszu zgromadzili się na alejach Racławickich, niedaleko, na drodze marszu, stanęła grupa około 200 osób, niektórzy byli w kominiarkach. Kiedy nie reagowali na wezwania policji o cofnięcie się, policjanci użyli gazu łzawiącego i odepchnęli blokujących.
Kolejna próba blokady miała miejsce na ul. Sowińskiego. Przeciwnicy marszu ustawili się na drodze i rozwinęli baner z napisem: "Naród, który się oburza, ma prawo do nadziei, ale biada temu, który gnije w milczeniu – C.K. Norwid". Policja wzywała ich do zejścia z ulicy, a kiedy nie posłuchali, policjanci użyli gazu łzawiącego i armatki wodnej. Wtedy blokujący się rozbiegli.
Na czele Marszu Równości niesiony był transparent z napisem "Wielka promocja homoseksualizmu". Jechał też samochód, na którym przyczepione były transparenty z napisami: "Najlepiej wiem, kim jestem", "Miłość to miłość". Uczestnicy marszu nieśli tęczowe flagi i transparenty a napisami: "Love is love", "Ten jest zboczony, kto sieje nienawiść", "Bób humus włoszczyzna", "Homofobia zagraża polskiej rodzinie", "Byliśmy, jesteśmy, będziemy". Krzyczeli: "Lublin miastem akceptacji!", "Też was kochamy", "Chodźcie z nami!", "Miłość, równość, akceptacja!".
Przeciwnicy marszu mieli m.in. zdjęcie z dwoma nagimi mężczyznami z napisem "Tacy chcą edukować twoje dzieci. Powstrzymaj ich". Trzymali też flagi i transparenty z napisami: "Ratuj dzieci. Stop pedofilii", "Wzywamy organy władzy publicznej do ochrony dzieci przed demoralizacją na podstawie art. 72 Konstytucji". Kontrmanifestanci wykrzykiwali: "Lublin miastem bez dewiacji!", „"Chłopak i dziewczyna - normalna rodzina", "Zawsze i wszędzie policja je…na będzie", "Nie czerwona, nie tęczowa, tylko Polska narodowa".
Pani podeszła do mnie, trzymając obraz, różaniec i krzyż, by mnie egzorcyzmować, obrzucała inwektywami, ale po krótkiej rozmowie przytuliła się do mnie i poszła z nami w #marszrówności w #Lublin-ie. Pamiętajcie, nienawiść nakręca nienawiść, a miłość rodzi miłość 😊💕💜💕💜 pic.twitter.com/3Oo5TFyBPQ
— Anna-Maria Żukowska 💁🏻♀️ #Lewica ☂️💕📌 (@AM_Zukowska) September 28, 2019
Prezydent Lublina Krzysztof Żuk ze względów bezpieczeństwa, a także biorąc pod uwagę doświadczenia związane z ubiegłorocznym I Marszem Równości w Lublinie oraz przebieg podobnych wydarzeń w kraju, wydał we wtorek zakaz organizacji Marszu. Powołał się na przepis ustawy Prawo o zgromadzeniach, który umożliwia wydanie zakazu, gdy zgromadzenie może zagrażać życiu i zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach.
Od decyzji prezydenta odwołali się do sądu organizatorzy marszu. Sąd Okręgowy w Lublinie w czwartek uchylił zakaz uznając, że wolność zgromadzeń jest podstawową wartością w państwie prawa, a uczestnicy marszu nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa. Decyzję Sądu Okręgowego utrzymał w mocy Sąd Apelacyjny w Lublinie.
Pierwszy Marsz Równości przeszedł ulicami Lublina 13 października ub. roku. Wzięło w nim udział około 1,5 tys. osób. Wtedy pochód również usiłowali blokować jego przeciwnicy, wielu z nich zachowywało się agresywnie. Interweniowała policja. Kilku policjantów zostało rannych. Kilkadziesiąt osób spośród blokujących usłyszało zarzuty dotyczące m.in. czynnej napaści na policjanta, naruszenia nietykalności cielesnej, udziału w bójce, udziału w zbiegowisku publicznym, rozboju.