Dziennik Gazeta Prawana logo

Gersdorf nie uważa Izby Dyscyplinarnej za sąd, ale przekazuje jej sprawy do rozpoznania

26 lutego 2020, 06:06
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Małgorzata Gersdorf
<p>Małgorzata Gersdorf</p>/PAP Archiwalny
Małgorzata Gersdorf uważa, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem. Mimo to przekazała jej kilka spraw do rozpoznania.

To, że Izba Dyscyplinarna nie może być uznana za sad, I prezes SN podkreślała kilkukrotnie. W tym m.in. jako przewodnicząca składu, który wydał głośna uchwałę trzech izb z 23 stycznia 2020 r.

Teraz okazuje się jednak, że to spostrzeżenie nie przeszkodziło prof. Gersdorf w przekazywaniu spraw Izbie Dyscyplinarnej.

Stało się tak m.in. w przypadku krakowskich sędziów, którzy chcieli, by orzekała w ich postępowaniu Izba Karna. Podobnie było w sprawie immunitetowej sędziego z Łodzi. Tamtejszy sad po uchwale SN nabrał wątpliwości, czy Izba Dyscyplinarna jest właściwa do orzekania. Postanowił o to spytać I prezes. Ta zaś wskazała, że odpowiedzi na pytanie, czy Izba Dyscyplinarna jest sądem, powinna udzielić... sama Izba Dyscyplinarna.

Tak też się stało. Bez zaskoczenia, Konrad Wytrykowski w odpowiedzi udzielonej łódzkiemu sądowi wskazał, że oczywiście zakwestionowany w uchwale twór spełnia wymóg niezawisłości.
komentuje Piotr Falkowski, kierownik zespołu prasowego Izby Dyscyplinarnej. 

Michał Laskowski, rzecznik SN, przyznaje zaś, że mogło się zdarzyć, iż kilka spraw już po uchwale trzech połączonych izb zamiast do Izby Karnej trafiło do Dyscyplinarnej. Jak jednak zaznacza, stanowisko I prezes jest jasne: Izba Dyscyplinarna nie jest sądem, który może działać i podejmować czynności orzecznicze. Dlatego sprawy co do zasady trafiają już do Izby Karnej. 

Wielu ekspertów, którzy popierali Małgorzatę Gersdorf w jej potyczkach z politykami, nie kryje zawodu jej obecnym zachowaniem. Mieszane odczucia maja tez niektórzy „starzy” sędziowie SN. mówi DGP jeden z sędziów Izby Cywilnej.

Choć sprawy nie powinny trafiać do Izby Dyscyplinarnej, nadal część z nich tam ląduje. Powód? Bałagan w sądzie.

Pierwsza prezes SN uważa, że sędziowie Izby Dyscyplinarnej są sędziami SN. Zarazem jednak sama izba nie spełnia przymiotów sądu, więc nie może orzekać. Mimo to w kilku sprawach prof. Małgorzata Gersdorf przekazała sprawy Izbie Dyscyplinarnej. I to już po słynnej uchwale połączonych trzech izb (patrz: grafika).

– uważa dr Mikołaj Małecki z WPiA UJ.

I tłumaczy, że wynika to również z innego powodu. Otóż zdaniem prawnika – na co zresztą zwrócił uwagę sam SN w uchwale – ustrój i organizacja pracy Izby Dyscyplinarnej sprawiają, że nie tylko nie jest ona sądem, ale też nie jest ona w ogóle częścią Sądu Najwyższego. Strukturalnie, a także pod względem budżetu, jest to sąd specjalny, wyodrębniony z SN.

– zauważa Mikołaj Małecki.

I dodaje, że nie ma zatem żadnego powodu, aby I prezes SN przekazywała jakiekolwiek sprawy wniesione do sądu organowi, który nie mieści się w konstytucyjnie rozumianych strukturach SN. Zdaniem dr. Małeckiego po uchwale wykluczenie Izby Dyscyplinarnej z udziału w „życiu” procesowym Sądu Najwyższego jest uzasadnione nie tylko konstytucją i prawem unijnym, lecz także uchwałą wiążącą wszystkie składy orzekające Sądu Najwyższego.

Kwestia rutyny

Dlaczego więc niektóre sprawy trafiły do Izby Dyscyplinarnej?

– zastanawia się Michał Laskowski, rzecznik prasowy SN.

Beata Morawiec, prezes Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, nie ma wątpliwości, że tym sytuacjom można było zapobiec.

– twierdzi krakowska sędzia. Jej zdaniem rozwiązałoby to wiele problemów i usprawniłoby pracę SN.

– kwituje prezes „Themis”.

Michał Laskowski nie był w stanie na gorąco odpowiedzieć na pytanie, czy prof. Małgorzata Gersdorf wydała jakiekolwiek zarządzenie dotyczące tego, do której z izb powinny trafiać sprawy dyscyplinarne, oraz czy zamierza to zrobić w najbliższym czasie.

– mówi Laskowski.

Dwuwładza w sądzie

Panujący w SN bałagan na własnej skórze odczuła poznańska sędzia Monika Frąckowiak. Jak zaznacza, miało to miejsce jeszcze przed wydaniem uchwały trzech połączonych izb, ale już po wydaniu grudniowego wyroku przez Izbę Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, w którym to po raz pierwszy stwierdzono, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem.

– opowiada sędzia Frąckowiak.

Jednocześnie dziwi się, że w SN dochodzi do sytuacji, kiedy to de facto pracownicy biura podawczego decydują o właściwości poszczególnych izb SN.

– zaznacza Monika Frąckowiak.

Z naszych informacji wynika, że Małgorzata Gersdorf w jednej ze spraw poprosiła o sporządzenie opracowania Biuro Studiów i Analiz SN. Niezależnie od tego – jak informuje nas Michał Laskowski – już teraz zasadą jest, że sprawy dyscyplinarne są kierowane do Izby Karnej. Niemal każdy sędzia orzekający w tej izbie ma przydzieloną taką sprawę. Jednocześnie w niektórych przypadkach sędziowie nie mają dostępu do akt, gdyż znajdują się one w Izbie Dyscyplinarnej, a ta odmawia ich przekazania do Izby Karnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj