Tylko w ciągu ostatniej doby w Polsce zostało wykonanych niespełna 3 tysiące testów. - W tej chwili nasza moc przerobowa to ponad 3 tys. testów dziennie. Ona będzie zwiększona. Mamy laboratoria, które zgłaszają się do przystąpienia do tego procesu badawczego – poinformował minister. Pytany o to, czy wprowadzimy nowy rodzaj testów, szybszych, gość Radia ZET odpowiedział: - Szybsze testy, które są np. w Korei, w tej chwili testujemy je w oddziałach zakaźnych; chcemy wiedzieć jaka jest ich przydatność.

Reklama

Minister tłumaczył również, że test dodatni daje pewność, że osoba jest zakażona koronawirusem, ale test ujemny nie daje nic. - Trzeba dalej wykonać test genetyczny, który wymaga czasu – mówi Kraska.

Zamknięte bary, restauracje i małe sklepy? - W sytuacji wyższej konieczności, kiedy musimy przerwać epidemię, wszystko wskazuje na to, że dalej będziemy musieli zostać w kwarantannie. Nie ma innej drogi wyjścia – zapowiada wiceminister zdrowia. Jego zdaniem dwa najbliższe tygodnie będą kluczowe. - Nie wychodźmy z domu! Zostańmy w domu! Będę powtarzał 100 razy, żeby to do nas dotarło – apeluje Kraska.

Pytany o Agencję Wywiadu, która już w styczniu miała alarmować o zagrożeniu koronawirusem, wiceminister zdrowia odpowiada, że rządzący praktycznie od początku stycznia są w gotowości. - Wtedy też WHO nie przewidywała, że ta epidemia się tak potoczy. Sztab powstał wtedy, kiedy trzeba było wykonywać realne decyzje – zapewnił gość Radia ZET.

Grozi nam włoski scenariusz? - Na razie nie idziemy drogą włoską, ale trudno to wykluczyć – ocenił Waldemar Kraska i dodał: - Nie jestem wróżbitą i nie powiem, że jest bardzo dobrze.