(1971)
Uważany jest w Słowenii za najwybitniejszego poetę swojej generacji. Jego ewolucja twórcza przebiegała od zainteresowań "wysokim modernizmem" w osobach Edvarda Kocbeka i Czesława Miłosza (tom "Dve zimi" [Dwie zimy], 1999) poprzez wpływy poezji polskiej lat 90., Franka O'Hary i Johna Cage'a ("Ritem v rokah" [Rytm w rękach], 2002, oraz "Akordi" [Akordy], 2004) aż po głos całkiem już własny, widoczny w książkach "Nova okna" (Nowe okna, 2005) tudzież "Delo in dom" (Praca i dom, 2007). Dojrzały wiersz Cucnika ma zwykle kształt "kalekiego traktatu", którego logiczny z pozoru tok popada stopniowo w konsternującą nieskładność, w miejsce zaś gładkich sformułowań pojawiają się brzydkie anakoluty. Wszystko to oczywiście robione jest świadomie, z zaciętością neoprymitywisty albo dziecka, które psuje ulubioną zabawkę. Ta poezja nie proponuje rozwiązań łatwych ani trudnych, proponuje rozwiązania rozchwiane. Cucnik jest z wykształcenia filozofem, redaguje miesięcznik literacki, tłumaczy poetów polskich i amerykańskich, a naszym czytelnikom znany jest z książki "Zapach herbaty" (2002).
p
Na ten przykład
jestem przekonany, że możesz w zupełności
zaufać wyobraźni i ścieżynom,
które wybiera język na bezdrożach.
On mógłby wiedzieć - w każdym razie
to rozumniejsza od nas, być może jedyna poręcz.
Kiedy brniesz przez pustynię, potrzebujesz wody
i rezerwowych części do motoru dżipa.
Weź zatem wszystko, co jest w tym słowniku,
jak i to, czego nie ma. Może ci się przyda.
Jak i później, i wtedy, gdy cię już nie będzie -
złudzenia iskier nad wydmami
i gwiazdy będą błyszczeć.
Brzydka pogoda
Na to, co się odbywa w tych drobnych kropelkach
(teraz już trzeci dzień), nie ma żadnego wyjaśnienia.
Ani żadnej prognozy. Wszystkie te długofalowe
są mylne, a te na krótszy termin zawsze się spóźniają,
bo mówią tylko o tym, co już wiemy.
Nie wiem dlaczego, ale tak mówimy.
Nigdy się nie przyzwyczaimy do stałości
zmian ani do ich zmienności, inaczej
mówilibyśmy co innego. Jeżeli istnieje
jakiś świat, gdzie jest inaczej, mamy farta.
Ale tego się nigdy nie dowiemy,
jak wiadomo, aczkolwiek tylko w supozycji.
Z tą jej gładkością satynową. Jeżeli istnieje
jakiś świat, który jest taki, mogłoby się nam
naprawdę upiec. I to bez ściem i gróźb.
No i tak. Dałbym ci chętnie prezent, który mam
dla ciebie, chociaż nie wiem jeszcze,
czy się tam udam, ani czy będziesz powołana,
żeby przejść obok, choćby i pod postacią kropli
słonych łez albo zagadnienia.
Korekta
Wyobraź sobie wszystkie swoje błędy
wydrukowane na kartce papieru
zaznaczone czerwonym
albo zielonym kolorem
wszystkie lepsze rozwiązania
ponad wszelką wątpliwość
zamarkowane krótko
jasnymi znakami
jak jednoznaczny błękit
niektórych przeczuć
ostatni dzień tygodnia
do kogo się uśmiechasz
kogo tracisz w czasie
tej jazdy - tego roku
zatem bądź taki
przy tej myśli - przy tym oddechu
muszą od ciebie odpaść
wszystkie martwe literki
przełożył Adam Wiedemann