Dziennik Gazeta Prawana logo

"Kasjer lewicy" zatrzymany dzięki mailom do Dochnala

24 marca 2008, 17:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
CBŚ zatrzymało Petera V.
CBŚ zatrzymało Petera V./Inne
"Słuchaj, bo cię złapią w końcu kiedyś" - takiego maila wysłał Peter V., zwany przez media kasjerem lewicy, lobbyście Markowi Dochnalowi. To jeden z kilkuset listów, jakie wymienili. Wszystkie ma katowicka prokuratura - ustalił dziennik.pl. To także jeden z najważniejszych dowodów przeciwko zatrzymanemu wczoraj V., który dostał zarzut prania brudnych pieniędzy i trafił do aresztu. Grozi mu dziesięć lat więzienia.

CBŚ zatrzymało V. wczoraj rano w Warszawie - wyjaśniał w TVN24 Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji. Mężczyzna prawdopodobnie wracał z mszy. Przekonywał funkcjonariuszy, że to pomyłka. Był bardzo zaskoczony - ustalił dziennik.pl.

V., określanego w mediach jako kasjer lewicy, przewieziono do Katowic. A to dlatego, że śledztwo prowadzi właśnie tamtejsza prokuratura. Śledczy postawili mu zarzuty pomocnictwa w przywłaszczaniu pieniędzy oraz prania brudnych pieniędzy. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o około 70 milionów złotych. Grozi za to dziesięć lat więzienia. Sąd zdecydował o jego aresztowaniu na trzy miesiące.


V. zatrzymano między innymi dzięki obciążającym go zeznaniom lobbysty Marka Dochnala. Według niego, był on kasjerem lewicy i miał zarządzać szwajcarskimi kontami czołowych polityków polskiej lewicy. Kogo? Mówi się między innymi o Wiesławie Kaczmarku czy Jacku Piechocie. Śledczy podejrzewają, że w przypadku tego drugiego mogło dojść do wykorzystania kogoś z jego bliskiej rodziny do prania brudnych pieniędzy. Obaj politycy zaprzeczają tym zarzutom.

Innym dowodem przeciw V. są akta, jakie katowiccy prokuratorzy dostali ze Szwajcarii i Liechtensteinu. W tych dwóch krajach prane miały być pieniądze pochodzące między innymi z łapówek. Ale nie tylko tam - dziennik.pl ustalił, że chodzi także o Francję.

Poza tym katowiccy śledczy mają kilkaset maili, jakie wymienili Dochnal i V. Część z nich to prywatna korespondencja. W jednym z listów V. napisał lobbyście: "Słuchaj, bo cię złapią w końcu kiedyś".


Peter V., a tak naprawdę Piotr Filipczyński, w 1971 roku zamordował i obrabował starszą kobietę. Sąd skazał go na 25 lat więzienia. Potem wyrok złagodzono do 15 lat. Ale już po ośmiu latach za kratami V. wyszedł na wolność. W 1983 roku w tajemniczych okolicznościach dostał paszport i wyjechał z kraju. Mówi się, że pomógł mu bliski członek jego rodziny, który był wtedy wysokim przedstawicielem służb specjalnych.

Cztery lata później wysłano za nim list gończy. Na jego trop policja wpadła dopiero w 1998 roku - V. był wtedy w Szwajcarii. Trafił do Polski, gdzie już rok później ułaskawił go prezydent Aleksander Kwaśniewski. Wszystko odbyło się w nadzwyczajnym trybie i przy negatywnej opinii Ministerstwa Sprawiedliwości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj