Dziennik Gazeta Prawana logo

Tajemnicze przesyłki do szefa Służby Celnej

20 kwietnia 2008, 19:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lawina listów z mąką, tabletkami, proszkiem do pieczenia lub do prania, adresowanych "do rąk własnych" Jacka Kapicy, od lutego szefa Służby Celnej, dezorganizuje pracę resortu finansów. Każdą taką przesyłkę trzeba drobiazgowo sprawdzić, każda może być przecież groźna. Kto je wysyła? "Newsweek" twierdzi, że celnicy, którzy próbują w ten sposób wywalczyć obiecane podwyżki.

"Zawsze gdy w nadchodzącej przesyłce znajduje się tabletka, proszek czy mąka, musimy uruchamiać procedury, przyjeżdża specjalny samochód, próbka jest wysyłana do laboratorium" - mówi "Newsweekowi" Witold Lisicki, który zajmuje się kontaktami medialnymi szefa celników.

Za tą akcją paraliżującą pracę resortu - jak twierdzi "Newsweek" - stoją celnicy, domagający się większych uposażeń z państwowej kasy i dodatkowych przywilejów pracowniczych. Nadawcy przesyłek nie ujawniają personaliów, ale na jednej z nich znalazł się podpis "Morfeusz". Imię to nosił jeden z głównych bohaterów popularnej trylogii "Matrix". A właśnie do symboliki z filmu braci Wachowskich sięgnął na początku kwietnia związek zawodowy Celnicy.pl, który na swojej stronie internetowej nawoływał do zmasowanej akcji wysyłania listów do Kapicy. W każdej przesyłce miała się znaleźć czerwona pigułka lub coś, co się z nią kojarzy.

"Tak jak bohaterom filmu, tabletka ma pokazać szefowi, że żyje w fikcji. Chcemy, by wrócił do realnego świata pracy celników" - mówi Sławomir Siwy, przewodniczący związku i pomysłodawca akcji.

Przedmiotem konfliktu są zmiany w ustawie o Służbie Celnej, proponowane przez ministra. "Nowy projekt nakłada na nas rygory innych służb mundurowych, takie jak pełna dyspozycyjność, ale nie zapewnia warunków socjalnych analogicznych do innych formacji. To tak jakby grozić kijem, ale nie dawać marchewki" - tłumaczy Siwy.

Związkowiec twierdzi, że kopert wysłano kilkaset. Lisicki mówi o odebraniu kilkudziesięciu. "Badania laboratoryjne nie potwierdziły, by w pobranym z nich materiale znajdowały się biologiczne czynniki zakaźne" - uspokaja Jakub Lutyk, rzecznik resortu finansów.

Ale eksperci zaznaczają, że to nie powinno uśpić czujności adresata i odpowiednich służb. "Tysiąc alarmów może być fałszywych, za to kolejna przesyłka może zawierać niebezpieczne substancje" - ostrzega Kuba Jałoszyński, były dowódca oddziału antyterrorystycznego policji.

"Należy zbadać, czy to żart, czy też próba wymuszenia określonej decyzji" - mówi z kolei kpt. Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR. Także przedstawiciel szefa celników Witold Lisicki podkreśla, że korespondencja z wkładką zaczęła wykraczać poza formę nieszkodliwego happeningu. "Nie ma nic złego, jeśli w kopercie jest np. papierowy znaczek, ale substancje chemiczne zmuszają nas do podjęcia działań przewidzianych procedurą".

Co na to sam Kapica? "Nie boję się, nie jestem chory, nie zamierzam występować o ochronę Biura Ochrony Rządu" - bagatelizuje sprawę szef Służby Celnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj