Dziś mija termin na zgłoszenie zamiaru głosowania za pośrednictwem pakietów wyborczych. Według stanu na wczoraj na godz. 15 w całej Polsce odnotowano 38 875 zgłoszeń, czyli zaledwie ok. promila wszystkich uprawnionych do głosowania (ponad 30,2 mln ludzi). Z tych zgłoszeń urzędnicy do wczoraj do godz. 15 zweryfikowali ponad 28,3 tys. ‒ a więc potwierdzono, że osoby te znajdują się w spisie wyborców przypisanym właściwej komisji wyborczej i tym osobom pakiet wyborczy na pewno zostanie wysłany.
‒ ‒ przyznaje Magdalena Pietrzak, szefowa Krajowego Biura Wyborczego. Jeszcze w ubiegłym tygodniu nasza rozmówczyni zwracała uwagę, że liczba osób, które zagłosują korespondencyjnie, jest "największą niewiadomą" tych wyborów. Jeszcze wcześniej szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Łukasz Schreiber ocenił w rozmowie z DGP, że w Polsce w ten sposób zagłosuje nie więcej niż 5 proc. uprawnionych, czyli ok. 1,5 mln osób. Dziś wygląda na to, że nawet ten szacunek był nader optymistyczny. ‒ ‒ przyznaje jeden z naszych rozmówców pracujący przy wyborach.
Nikłe zainteresowanie raportowały nam wczoraj także duże miasta. Przykładowo w Katowicach w południe było ok. 550 wyborców zgłoszonych do głosowania korespondencyjnego, co daje 0,25 proc. wszystkich uprawnionych tam wyborców. Z kolei po godz. 14 urzędnicy z Rzeszowa informowali nas o 340 takich osobach (ze 150 tys. uprawnionych do głosowania), a Wrocław o 1706 (stan na godz. 12). W Warszawie zamiar głosowania korespondencyjnego zgłosiło 4283 osób z 1,34 mln uprawnionych (jak wynika z odpowiedzi ratusza sprzed godz. 16).
Te dane dają pewien obraz sytuacji, choć trzeba mieć na względzie, że sytuacja zmienia się właściwie z godziny na godzinę. Po pierwsze, lokalne urzędy z pewnym opóźnieniem wprowadzają dane do systemu informatycznego. Po drugie, wiele osób może zgłosić się w ostatniej chwili. Jak podało Ministerstwo Cyfryzacji, do 4 czerwca elektronicznie chęć głosowania korespondencyjnego zgłosiło zaledwie 396 wyborców. 13 czerwca było to już ponad 3 tys. osób, a dzień później ‒ 7760. W sumie do 14 czerwca ze zgłoszenia przez internet skorzystało 23 570 osób.
Sytuacja jest dynamiczna, także jeśli chodzi o poczucie zagrożenia, a to także ma wpływ na wybór metody głosowania. ‒ ‒ ocenia socjolog polityki Jarosław Flis. Ekspert wskazuje, że wszędzie na świecie przejście na głosowanie korespondencyjne odbywało się stopniowo i powoli, bo to dość skomplikowana procedura. Dochodzi do tego kwestia związana z przyzwyczajeniami. Dla wielu wyborców ważne jest pójście do lokalu, nieraz z rodziną, a ponadto ludzie mogą nie mieć pełnego zaufania do głosowania za pośrednictwem poczty. ‒ ‒ dodaje Flis.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda za granicą. Wczoraj wczesnym popołudniem MSZ miało informacje, że zamiar głosowania zgłosiło 305 tys. Polaków przebywających poza krajem. Z czego większość chce oddać głos korespondencyjnie. ‒ ‒ mówi wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. W ostatnich wyborach parlamentarnych za granicą zagłosowało 314 tys., a w II turze wyborów prezydenckich w 2015 r. było to już tylko 160 tys. A skoro tak, to faktycznie możemy mieć do czynienia z rekordowym zainteresowaniem głosowaniem za granicami Polski. Nie wiadomo jednak, ile z osób, które się zarejestrowały, odda głos. Na wybory 10 maja zapisało się 70 tys. wyborców. Z automatu zostali uwzględnieni jako głosujący 28 czerwca. Ale ci z nich, którzy chcieli oddać głos korespondencyjnie, musieli złożyć teraz dodatkowe oświadczenia i zrobiło to 32 tys. osób. Jak wynika z danych MSZ, większość z tych, którzy chcieli głosować 10 maja, zadeklarowało chęć głosowania korespondencyjnego. ‒ ‒ podkreśla szefowa KBW Magdalena Pietrzak. Głosowanie za pośrednictwem poczty rozwiązuje problem rodaków w krajach, gdzie nadal obowiązują ograniczenia antycovidowe, a to dotyczy największych skupisk Polaków i Polonii np. w Wielkiej Brytanii, Francji, Irlandii, Niemczech czy USA. W tych krajach można głosować tylko korespondencyjnie. Wiceszef MSZ mówi, że nasze placówki powinny zacząć rozsyłać pakiety wyborcze w tym tygodniu. Polacy głosujący zdalnie za granicą, jeśli chcą wziąć udział w elekcji, muszą odesłać konsulowi kopertę z kartą do głosowania i oświadczeniem do 26 czerwca lub w dniu wyborów przynieść ją do komisji wyborczej.
Rekordowe zainteresowanie głosowaniem za granicą może się przełożyć na wyniki wyborów. Jeśli liczba oddanych głosów w II turze na obu kontrkandydatów będzie bardzo zbliżona, to może się okazać, że to właśnie głosy Polaków za granicą rozstrzygną losy wyborczego pojedynku.