- tak na portalu siepomaga.pl pisze Marzena, mama Kacpra.
Historia choroby Kacperka zaczęła się dwa lata temu. Miał bóle głowy, do których dołączyły wymioty i podwójne widzenie.
Diagnoza wykazała, że w głowie rośnie guz, a chłopiec ma też ostre wodogłowie.
- pisze pani Marzena.
Po czterech miesiącach leczenie zostało uznane za zakończone, a Kacperek zaczął wracać do normalności.
Chłopiec przeszedł kolejny kontrolny rezonans 6 czerwca.
- pisze pani Marzena.
Kacperek wrócił na onkologię i znowu walczył o życie.
- pisze pani Marzena.
Na własną rękę wraz z mężem wysłali wycinek guza do zbadania w niemieckiej klinice specjalizującej się w molekularnych i genetycznych analizach guzów mózgu. Specjaliści z Bonn potwierdzili, że Kacperek walczy z germinomą, ale jednocześnie pokazali, że jego guz należy do wąskiej i bardzo rzadkiej grupy o podwyższonym ryzyku wznowy.
W tym czasie lekarze w Polsce podali Kacprowi chemię.
wyjaśnia pani Marzena.
Po kilku tygodniach gorączkowych poszukiwań i konsultacji pojawiło się światełko w tunelu. Profesor Finlay z Columbus w USA zaproponował nowatorską metodę leczenia. Chemioterapię połączoną z cyklem autoprzeszczepów szpiku. Dokładnie przeanalizował przypadek Kacperka i całą jego dokumentację medyczną. Uznał, że widzi bardzo duże szanse na ocalanie jego życia. Powiedział, że właściwie poprowadzone leczenie sprawi, że jest szansa całkowitego wyleczenia!
Ta szansa na życie kosztuje fortunę. Nie ma sposobu, żebyśmy sami zgromadzili tak ogromne pieniądze, szczególnie w tak ekstremalnie krótkim czasie. Jesteśmy zrozpaczeni... Wiemy, że nasze dziecko może żyć i zrobimy absolutnie wszystko, żeby tak było, dlatego z całej duszy błagamy tylko o wsparcie. Wiemy, że prosimy o cud, ale nie mamy innego wyjścia. Nasze dziecko umiera… - apeluje mama Kacpra.
Na leczenie chłopca potrzeba aż 4 mln złotych. Zbiórka prowadzona jest TU >>>>