Dziennik Gazeta Prawana logo

IPN szuka katów Pyjasa na "szczytach" PZPR

8 lipca 2008, 04:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To może być punkt zwrotny w śledztwie dotyczącym śmiertelnego pobicia Stanisława Pyjasa w 1977 r. Z ustaleń DZIENNIKA wynika, że od kilku tygodni w IPN trwa kwerenda zbiorów zastrzeżonych - przede wszystkim dokumentów z posiedzeń biura politycznego KC PZPR i jego korespondencji z SB. "To w nich może znajdować się odpowiedź na pytanie, kto stał za sprawą śmierci Pyjasa" - pisze DZIENNIK.

Od sierpnia śledztwo poprowadzi dwóch nowych prokuratorów - Ireneusz Kunert z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach oraz Piotr Piątek - naczelnik Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu krakowskiego oddziału IPN, który może zgodnie z prawem korzystać z dokumentów znajdujących się w zbiorach zastrzeżonych.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, zapowiadając wczoraj zmianę prokuratorów, oznajmił, że w sprawie śmierci Pyjasa zostaną podjęte nowe wątki. Jakie?

"Odpowiedź na pytanie, kto stał za śmiercią Pyjasa, znajduje się w dwóch miejscach. To archiwa radzieckich specsłużb, do których dostępu nie mamy, oraz stenogramy z posiedzeń biura politycznego KC PZPR" - mówi Krzysztof Urbaniak, krakowski prokurator od 17 lat pracujący nad wyjaśnieniem okoliczności śmierci Pyjasa.

O tym, jak poważnie sprawa śmierci Pyjasa była traktowana przez peerelowskich dygnitarzy, świadczy to, że wszystkie notatki dotyczące śledztwa miały najwyższy gryf tajności – „tajne specjalnego znaczenia”. "Sprawa śmierci Pyjasa bez wątpienia musiała być poruszana na posiedzeniach biura politycznego" - wyjaśnia Urbaniak.

Problem w tym, że stenogramy z tych posiedzeń znajdują się w zbiorach zastrzeżonych, które oglądać mogą jedynie prokuratorzy IPN. To dlatego tak istotne jest, że śledztwo w maju tego roku przejął właśnie IPN. "Przez kilka miesięcy domagałem się tego, ponieważ sam nie mogłem zrobić już nic więcej" - mówi nam Urbaniak.

Nowe światło na sprawę zabójstwa Pyjasa mają rzucić także trzy teczki pracy tajnych współpracowników, które zostały odnalezione w krakowskim IPN.

"Mamy nowe materiały dotyczące działalności pewnych osób, które dotychczas nie były przedmiotem analiz" - mówi Marek Lasota, szef krakowskiego oddziału IPN. W nieoficjalnych rozmowach historycy mówią także o istnieniu akt z innych spraw, które wiążą się ze śmiercią Pyjasa.

"Chodzi np. o sprawę mataczenia przez byłego funkcjonariusza SB z Warszawy, która została zawieszona ze względu na jego zły stan zdrowia. Są także dwie inne sprawy już zakończone wyrokami skazującym za utrudnianie śledztwa - dwóch byłych krakowskich funkcjonariuszy SB. Teraz akta tych spraw mają być dołączone do materiałów na temat śmierci Pyjasa" - mówi DZIENNIKOWI osoba znająca kulisy śledztwa.

Rozmówcy gazety są zgodni w jeszcze jednej kwestii. "Dopiero po 17 latach trwania śledztwa można powiedzieć, że jest polityczna wola, by ostatecznie rozwiązać zagadkę śmierci Pyjasa" - mówi Urbaniak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj