Rzecznik SN sędzia Aleksander Stępkowski komentując to orzeczenie powiedział, że wyroki TSUE mają pełną moc obowiązującą na terenie Polski i innych państw UE. Dodał, że w tej kwestii nic nie zmienia też wskazane postanowienie Izby Dyscyplinarnej. Rozstrzygnięcie to w żaden sposób nie rzutuje na moc prawną wyroków TSUE - podkreślił sędzia.

Reklama

Chodzi o postanowienie Izby Dyscyplinarnej, w którym trzyosobowy skład tej izby pozostawił bez rozpoznania wniosek prokuratora z Ostrowca Świętokrzyskiego o wznowienie postępowania w jego sprawie dyscyplinarnej. Wcześniej w grudniu 2019 r. Izba Dyscyplinarna prawomocnie uchyliła temu prokuratorowi immunitet i zawiesiła go w obowiązkach.

Izba Dyscyplinarna SN uzasadniając odmowę rozpoznania wniosku wskazała, że prokurator domagał się wznowienia postępowania i przekazania jego sprawy do ponownego rozpoznania innej izbie SN powołując się na wyrok unijnego trybunału sprawiedliwości z 19 listopada 2019 r.

Zgodnie z tym orzeczeniem TSUE, jeśli Sąd Najwyższy uznałby, że Izbie Dyscyplinarnej brak niezależności i bezstronności, mógłby przestać stosować przepisy, na mocy których to właśnie do tej Izby należy rozpoznawanie sporów dotyczących przejścia w stan spoczynku sędziów SN.

W uzasadnieniu Izba Dyscyplinarna podkreśliła też, że przywołany przez prokuratora wyrok TSUE dotyczył wyłącznie orzekania przez tę izbę w sprawach dotyczących przejścia w stan spoczynku sędziów SN. A w żaden sposób nie dotyczył orzekania w przedmiocie udzielania zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej lub tymczasowe aresztowanie prokuratorów - głosi treść uzasadnienia.

Izba Dyscyplinarna wskazała przy tym, że wyrok TSUE z 19 listopada ub.r. "nie może być uznany za obowiązujący na gruncie polskiego porządku prawnego", ponieważ - zdaniem tej izby - składy orzekające we wszystkich sprawach toczących się przed Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN, w których zadano pytania prejudycjalne, były sprzeczne z prawem.

Jak uzasadniono, zgodnie z ustawą o SN, sprawy z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych dotyczące sędziów SN oraz sprawy z zakresu przeniesienia sędziego tego sądu w stan spoczynku rozpoznaje Izba Dyscyplinarna w składzie jednoosobowym, gdy tymczasem sprawy te były rozpoznawane przez składy trzech sędziów w Izbie Pracy.

Według sędziów Izby Dyscyplinarnej, w sprawach, w których zadano pytania prejudycjalne składy Izby Pracy orzekały również w warunkach ograniczających niezależność sądu i bezstronność sędziów.

Jak argumentowano, przed Izbą Pracy toczyła się wówczas równolegle sprawa prezesa tej izby Józefa Iwulskiego, która była tożsama z postępowaniami, w których zadano pytania prejudycjalne. W związku z tym - zdaniem sędziów Izby Dyscyplinarnej - w przypadku składów, które wystąpiły z pytaniami do TSUE nie można mówić o sądzie w rozumieniu konstytucji, "skoro składy Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN rozstrzygają spory sądowe swojego przełożonego".

Według Izby Dyscyplinarnej wadliwość obsadzenia składów orzekających w sprawach, w których zadano pytania TSUE skutkuje nieważnością postępowań, a w konsekwencji orzeczenie prejudycjalne TSUE nie może mieć mocy obowiązującej.