Jeden z najwybitniejszych poetów Ameryki Środkowej. Autor wielu zbiorów wierszy, m.in. "Caligramas" (Kaligramy, 1959), "Muros" (Mury, 1966), "Mar Interior" (Morze wewnętrzne, 1967), "Los Pobres" (Biedni, 1969), "El Llanto de las cosas" (Płacz rzeczy, 1984), "Digo mujer" (Mówię: kobieta, 2003). Skomponowana przez poetę "Antologia personal" do roku 2005 miała cztery wydania. Jego wiersze figurują we wszystkich ważniejszych antologiach poezji latynoamerykańskiej, zostały także przetłumaczone na kilka języków. Laureat prestiżowych nagród międzynarodowych, w roku 1990 został uhonorowany przez ministerstwo kultury Francji orderem Kawalera Literatury i Sztuki. Oryginalna i nowoczesna liryka Sosy jest głęboko zakorzeniona w doświadczeniach trudnej codzienności jego kraju - Hondurasu, a także we wrażliwości poety na niesprawiedliwość, cierpienia ludzi i zwierząt. Sosa objawił się też niedawno w tomie "Digo mujer" jako piewca tajemnic miłości i kobiecości - także w jej wymiarze symbolicznym.

p

Indianie

Indianie
schodzą z wysokości
przez niekończące się labirynty
z tobołkiem pustki na plecach.


Niegdyś
wojownikami i panami
byli nad wszystkimi rzeczami.

Wznosili świątynie dla ognia
i dla ulewy o czarnych pięściach
co ujarzmia owoce ziemi.

W teatrach swych miast kolorowych
stroili się w szaty
diademy
i złote maski zdobyczne
na wojnach z potężnymi wrogami.



Liczyli czas
w dokładnych liczbach.

Poili złotem płynnym
swych konkwistadorów
i patrzyli na niebo
jak na kwiat niewielki.


Za naszych czasów
orzą i sieją
jakby cofnęli się do zamierzchłych epok.
Ich kobiety polne kamienie
wypalają glinę, lub przędą,
podczas gdy wiatr
rozwiewa im szorstkie grzywy bogiń.





Widziałem ich bez butów, półnagich,
w gromadach,
pod osłoną głosów napiętych jak bicze,
lub pijanych, chwiejących się nad kałużami,
w drodze powrotnej do szałasów,
skleconych gdzieś na skraju zapomnienia.




Reklama

Byłem wśród nich tam, gdzie się schronili
daleko w górach, pod opiekę bogów,
tam, gdzie ruchy ich zwinne są jak u jeleni,
lecz oni są spokojni i patrzą głęboko,
jak to więźniowie.



Ich twarze
biły mnie po oczach aż skryła je ciemność,
a wtedy odkryłem,
że w mojej władzy nie ma pewności ni siły.


U ich stóp
sponiewieranych na wszystkich wybojach
zostawiam krew swoją
zapisaną w ciemnej gałęzi.


przełożyła Krystyna Rodowska